Świąteczne potrawy

Ze wszystkich potraw z zająca największą sławę zyskał pasztet, bez którego myśliwski stół świąteczny obejść się nie może. 

Wydaje się, jakby to jeszcze tak niedawno na wykwint­nym świątecznym czy noworocznym stole nie mogło zabrak­nąć zająca. Mógł go kupić każdy przed świętami w delikatesach. Powszechne było wywieszanie tuszek w miastach za oknami „na kruszenie”. W porów­naniu do dzisiejszych czasów jeleń występował rzadko, dzików też nie było za dużo, w przeciwieństwie do wiel­kiej obfitości ptactwa i zajęcy. Tak było w łowiskach do końca lat 70., kiedy to najważniejsze daty kalendarza łowiec­kiego przypadały na 15 sierpnia (począ­tek polowań „na pióro”) i 15 paździer­nika (początek polowań „na puch”).

Dla prawidłowego spożytkowania zajęczej tuszy bardzo ważna jest ocena wieku zająca. Tej niegdyś powszechnej umiejętności nauczyła mnie moja babcia Stefania. Młode zające mają zgrubie­nie, chrząstną wypukłość wyczuwalną około 1 cm od nadgarstka, która znika po zakończeniu wzrostu kości, czyli u starych zajęcy jej nie ma. Dodatkowo, u młodego zająca można naderwać ucho. Babcia miała zasadę: młode przezna­czyć na pieczyste, filety i kotlety, a stare na pasztety, klopsy, parówki i potrawki. […]

Cały tekst w grudniowym numerze „Łowca Polskiego”

Grzegorz Russak / fot. Shutterstock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter