Tajemnica jeleni

Wiosną w jeziorze Stryjewo znaleziono martwe jelenie. Poznaliśmy zagadkę ich śmierci.

tajemnica-00-p

Smutna ta historia zaczyna się tuż przed Wielkanocą pod wioską Lubcza na granicy województw kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego. Z jeziora Stryjewo schodzi ostatni lód. Nad brzegi ruszają pierwsi wędkarze. To również sygnał dla kajakarzy, że czas rozpocząć nowy sezon. I właśnie oni wszczynają alarm. Po lustrze wody pływają martwe jelenie. Na powierzchni unoszą je ogromne, wzdęte od gazów brzuchy. Wędkarze liczą i nie dowierzają. Jeden dwa, trzy… osiem sztuk! Podpływają łódkami i kolejne odkrycie. Niemal wszystkie byki są bez głów, ktoś je poodbijał. Truchła w znacznym rozkładzie – znak, że minęło sporo czasu. Byki w chwili śmierci nosiły wieńce, właśnie dlatego odrąbano im głowy.
– Spośród ośmiu zwierząt siedem pozbawiono głów. Tylko jeden, najmłodszy, zachował łeb z małym porożem. Wezwani na miejsce myśliwi mówili o nim „szpicak” – wspomina Małgorzata Warsińska z Komendy Powiatowej Policji w Sępólnie Krajeńskim.

Strażacy ściągnęli byki na brzeg. Z uwagi na zagrożenie sanitarne, bez pogłębionych oględzin weterynaryjnych, tusze natychmiast poszły do utylizacji. Mija kilka dni i ponowne, równie dramatyczne odkrycie. Jezioro Stryjewo wyrzuca na powierzchnię kolejne martwe sztuki. Kolejne pięć jeleni i dzik. Wszystkie byki mają odrąbane łby, a dodatkowo wycięte najcenniejsze części tuszy.
– Łby nie były odbite fachowo, nie po myśliwsku – wspomina szef pobliskiego Ośrodka Hodowli Zwierzyny PZŁ w Kujanie Jerzy Górecki – sprawcy po prostu odcięli głowy z wieńcami, używając siekiery lub spalinowej pilarki.

Jak to się stało, że w jednym miejscu na dno jeziora idzie 13 byków i dzik? W dodatku część z nich bez wieńców i najcenniejszego mięsa? Rusza policyjne śledztwo. Na pewno wiadomo, że zwierzęta zginęły jeszcze zimą. Świadczy o tym stan rozkładu trucheł. Wiosną, gdy lód puścił, wzdęte brzuchy wypchnęły tusze na powierzchnię. Przyczyna śmierci nieznana, bo nikt nie zainwestował w sekcję zwłok.

– Postępowanie prowadziliśmy w kierunku przestępstwa z art. 52 pkt 2, który przewiduje do roku więzienia za wejście w posiadanie bezprawnie pozyskanej tuszy lub trofeów ze zwierząt łownych – relacjonuje Małgorzata Warsińska z komendy w Sępólnie Krajeńskim. – Po kilku miesiącach, na nasz wniosek, prokuratura umorzyła sprawę. Nie udało się ustalić, kto zabrał trofea i mięso. Nie było też pewności, czy w ogóle doszło do przestępstwa – informuje policjantka.

Co zatem wydarzyło się nad jeziorem Stryjewo? Wiele przemawia za tym, że chmara weszła na cienki lód. Możliwe, że zagnały ją tu zdziczałe psy, których sporo w okolicy. Być może wilki, które także tu bytują. Mogła to być również zwyczajna wędrówka na drugi brzeg. Lód załamał się pod kilkunastoma jeleniami. Chmara wpadła do wody i utopiła się. Najprawdopodobniej zdarzenie z brzegu widzieli ludzie. Nocą ruszyli po lodzie do przerębla. Mogli też użyć łódki, z której rąbali w cienkim lodzie rynnę, by dało się bezpiecznie dopłynąć do miejsca wypadku. Bosakami wyciągali jelenie. Odcinali głowy. Uznali, że mięso jeszcze świeże, a woda lodowata, więc z pięciu sztuk wycięli łopatki i szynki. To racjonalna wersja wydarzeń, do której skłaniają się nie tylko policjanci, ale i miejscowi myśliwi.

Wersję kłusowniczą można odrzucić. Skłusowanie 13 byków w jednym czasie i miejscu jest mało prawdopodobne. Poza tym kłusownicy nie ryzykowaliby przewiezienia tylu tusz z lasu na jezioro. Taki transport byłby technicznie trudny i łatwy do wykrycia. Poza tym wycięliby wówczas szynki z każdej sztuki, a nie tylko z części.
Śmierć 13 byków i dzika to wypadek spowodowany przez samą przyrodę. Dopiero później włączył się człowiek. Tu nie ma wątpliwości. W tym czasie rynek oferuje nawet sto złotych za kilogram zrzutów. Za kompletny wieniec jelenia, z czerepem i żuchwą, można dostać nawet dziesięć razy więcej.

Marek Ledwosiński / fot. Tomasz Fifielski

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter