Tragiczna wycieczka

Czerwcowa wycieczka do Disneylandu zakończyła się dla 2-letniego Leyna Gravesa tragicznie. Chłopiec przebywający wraz z rodzicami na spacerze został zaatakowany przez aligatora.

fot. ShutterstockZwierzę pochwyciło dziecko głęboko na lądzie i błyskawicznie wciągnęło je do wody. Nie pomogła natych­miastowa reakcja ojca i biwakujących w okolicy osób – aliga­tor wymknął się obławie. Ciało chłopca odnaleziono po kilku godzinach. W sprawie wciąż prowadzone jest śledztwo, ale wszystko wskazuje na to, że właściciel terenu dopełnił swoich obowiązków – wokół brzegów rozmieszczone są tablice ostrzegające przed zbliżaniem się do krawędzi wody. W tym konkretnym wypadku niewiele jednak pomogły, ponieważ atak nastąpił w dość znacznej odległości od brzegu.

Zdaniem Arnolda Brunella, biologa ze stanowej komisji ochrony środowiska, Florydę zasiedla dziś około 1,5 miliona aligatorów, a ich liczebność od kilku lat utrzymuje się na nie­zmiennym poziomie. Statystyki wskazują, że w ciągu ostatnich 40 lat zdarzyły się 373 niesprowokowane ataki tych gadów, w wyniku których 247 osób wymagało interwencji medycz­nej wykraczającej poza rutynowe zabiegi pierwszej pomocy. Od 1973 roku zanotowano również 23 wypadki śmiertelne.

Niestety, często ofiarami padają dzieci, które przypadkowo znalazły się w zasięgu czatującego na ofiarę gada. Za każdym razem wstrząśnięta opinia publiczna domaga się istotnej redukcji liczebności aligatorów. Tak było w 1988 roku, kiedy 4-letnia dziewczynka została zaatakowana podczas spaceru wokół jeziora w hrabstwie Charlotte, oraz w 1993 roku, kiedy 10-latek zginął, przebywając nad rzeką Loxa­hatchee w hrabstwie Martin, podobnie jak przy okazji zdarzenia w Disneylandzie. Za każdym razem scenariusz ataku się powtarza – zachę­cony niewielkim rozmiarem potencjalnej ofiary aligator błyskawicznie wybiega z wody na ląd, chwyta ofiarę i zanim ktokolwiek zdąży zareagować, wciąga ją do wody.

– To charakterystyczny dla tych gadów sposób ataku – stwierdza Jeff Corwin, znany z przyrodniczych programów telewizyjnych specjalista od dzikich zwierząt. – W wypadku w Disneylandzie zaskakująca jest jednak wyjątkowa śmiałość napast­nika, którego nie zniechęciła odległość od brzegu, nie bał się też przebywających w tym czasie w pobliżu ludzi. Na Florydzie do spotkania z aligatorem dochodzi dość często, zazwyczaj jednak zwierzęta te unikają kontaktu z człowiekiem. Ataki są najczęściej dowodem lokal­nego przegęszczenia populacji – dodaje.

Piotr Skalski / fot. Shutterstock

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 11 Dec 2017

    • 10 Dec 2017

    • 9 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 6 Dec 2017

    • 5 Dec 2017

    • 4 Dec 2017

    • 3 Dec 2017

    • 1 Dec 2017