Triumf doświadczenia

Mistrzem PZŁ w strzelectwie został już po raz czwarty Zbigniew Grabałowski, który wystrzelał 491/500 punktów. W rywalizacji o ten zaszczytny tytuł pokonał 22 czerwca na strzelnicy w Siemianowicach Śląskich 150 strzelców z całej Polski.

Wśród faworytów wymieniano kolegów z Tarnobrzegu, Kielc i Gdańska. Tegoroczne wyniki nie przemawiały za jednym z najbardziej znanych zawodników Zbigniewem Grabałowskim z Piotrkowa Trybunalskiego. Tymczasem to on został najlepszym strzelcem klasy mistrzowskiej. Drugie miejsce z wynikiem 488/500 zajął Jacek Kołodziński z Gorzowa Wielkopolskiego. Brązowy medal zdobył Krzysztofowi Szczęchowi z Tarnobrzegu, który wystrzelał 488/500 punktów.

Wyniki konkursu drużynowego także okazały się zaskakujące. Typowano, że najlepszą ekipą okaże się Tarnobrzeg, Piotrków Trybunalski lub Bydgoszcz (ubiegłoroczni triumfatorzy). Jednak tym razem faworyci zawiedli. Drużynowym Mistrzem PZŁ w klasie mistrzowskiej zostali zeszłoroczni zdobywcy drugiego miejsca, reprezentacja Gorzowa Wielkopolskiego. Drużyna w składzie: Jacek Kołodziński, Bogdan Gałęcki i Juliusz Bialic, zdobyła 1447/1500 punktów. Na drugim stopniu podium z wynikiem 1425/1500 stanęli koledzy z Elbląga (Dariusz Skibiak, Piotr Smoliński i Tomasz Prill). Trzecie miejsce zdobyła drużyna Tarnobrzegu (Krzysztof Szczęch, Henryk Górski i Robert Jędral), wystrzeliwując 1415/1500 punktów.

Tegoroczny zdobywca tytułu Mistrza PZŁ w klasie mistrzowskiej to jeden z najbardziej utytułowanych strzelców w Polsce.

– W tym roku mija 30 lat jak wstąpiłem do Polskiego Związku Łowieckiego – mówi Zbigniew Grabałowski. – Łowiectwem i strzelectwem zainteresowałem się dzięki mojemu tacie i braciom, którzy byli i są zapalonymi myśliwymi. Już jako młody chłopak jeździłem z ojcem na polowania i na zawody koła. Wielobój zacząłem trenować zaraz po wstąpieniu do Zrzeszenia. Byłem samoukiem, na sukcesy musiałem poczekać kilka lat. Jednym z pierwszych osiągnięć było zdobycie w 1996 r. we Wrocławiu tytułu Mistrza PZŁ w klasie Powszechnej. Wystrzelałem wtedy – według starych prawideł – 95/100 punktów. W 1999 r. w Kaliszu po raz pierwszy zwyciężyłem w klasyfikacji mistrzowskiej. Potem dwukrotnie w 2000 i 2008 r. zdobywałem mistrzostwo w Opolu. Parokrotnie zajmowałem też drugie i trzecie miejsce. Byłem również pięć razy zwycięzcą ligi strzeleckiej PZŁ. Ponadto sześć lat z rzędu wygrywałem Mistrzostwa Polski Leśników. To właśnie na tych zawodach w 2004 r. w Opolu wystrzelałem swój najlepszy wynik 496/500 punktów. Czterokrotnie byłem reprezentantem PZŁ na Mistrzostwach Europy w strzelaniach myśliwskich.

Obecnie Zbigniew Grabałowski nie bierze udziału w zawodach tak często jak kiedyś.

– Teraz na strzelnicy bywam raz na kilka tygodni – mówi. – Z wiekiem powoli tracę zapał. Ponadto praca w Lasach Państwowych na stanowisku leśniczego zajmuje dużo czasu. Na tegoroczne Mistrzostwa PZŁ pojechałem bez większego przygotowanie i nie sądziłem, że uda mi się zawalczyć o podium. Szczególnie, że impreza ta była po raz pierwszy przeprowadzana w ciągu jednego dnia. Dla osób w moim wieku czyli powyżej pięćdziesiątki, tak poważne zawody, które odbywają się w ciągu kilku lub kilkunastu godzin, to wielkie wyzwanie i potworne zmęczenie. Na szczęście udało się i nie dałem plamy. Wielką radość sprawili mi koledzy w moim wieku, którzy trzymali za mnie kciuki podczas ostatniej konkurencji – była to oś myśliwska. Trafiłem wszystkie rzutki i tylko raz musiałem poprawiać.

Zdaniem Grabałowskiego w ostatnich latach przybywa młodych i zdolnych strzelców.

– W tym roku w większości konkursów rangi centralnej  triumfowali nowi koledzy – stwierdza Grabałowski. – Jednak i my, starsi oraz bardziej doświadczeni, potrafimy jeszcze zawalczyć.

Na wielkie uznanie zasługuje organizacja tegorocznych XIII Mistrzostw PZŁ w klasie mistrzowskiej. Jak zwykle na katowickiej strzelnicy wszystko było dopięte na ostatni guzik. Każdy mógł spróbować potraw kuchni regionalnej i myśliwskiej. A zwycięzcy strzelań wyjechali z licznymi nagrodami rzeczowymi.

Jak podkreśla przedstawiciel organizatora, dla Zarządu Okręgowego PZŁ w Katowicach zrobienie takiej imprezy to duże przedsięwzięcie.

– Przeprowadzenie jednodniowych zawodów tej rangi to wielkie wyzywanie – mówi Roman Bernacki przewodniczący Komisji Strzeleckiej ORŁ w Katowicach. Nie jednokrotnie robiliśmy już tak duże imprezy strzeleckie, ale nigdy nie były to zawody mistrzowskie. Pomimo wielkiej odpowiedzialności organizacyjnej udało nam się w jeden dzień przeprowadzić dwudniowe zawody.

Wacław Matysek

    

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter