U boku Wojskiego

Kordelasy – niegdyś wyróżnik myśliwych polujących na zwierzynę płową – dziś mają wyłącznie charakter broni honorowej.

Ich rękojeści bywały wykonane z rzeźbionej kości słoniowej. Na głowniach przedstawiano sceny z polowań. Kordelasy – niegdyś wyróżnik myśliwych polujących na zwierzynę płową – dziś mają wyłącznie charakter broni honorowej.

Pewien filozof epoki oświecenia rzekł, że nic pod słońcem nie zdarza się przypadkiem. Nie rozstrzygając, czy uczony mąż miał rację, wypada stwierdzić, że inżynier Antoni Jankowski, właściciel firmy „Antia” i myśliwy z blisko 60-letnim stażem, wcale nie zamierzał stworzyć broni paradnej PZŁ. Aspiracje tego zdol­nego płatnerza i metaloplastyka były znacznie skromniejsze – chciał uczcić jubileusz ćwierćwiecza przynależności do naszej organizacji i z tej okazji zapro­jektował kordelas, który pasowałby do munduru myśliwskiego. Doszedł przy tym do wniosku, że broń ta powinna być typowo polska i stąd zwieńcze­niem rękojeści uczynił głowicę w formie głowy orła. Jego szpony stanowią jelec, a do pochwy umocowano stylizowaną tarczę w kształcie orlego ogona.

Kordelas De Niro

Projekt został przedstawiony ówcze­snemu łowczemu krajowemu Jerzemu Krupce, znawcy i kolekcjonerowi myśliwskiej broni białej. On też otrzy­mał pierwszy egzemplarz, a w kwiet­niu 1983 roku napisał do Antoniego Jankowskiego, że kordelas – noszony podczas wielu oficjalnych uroczystości łowieckich – spotkał się z przychylną opinią polskich myśliwych i będzie sta­nowił oficjalną część naszego stroju.

Kordelasy produkowane przez firmę „Antia” rozchodziły się spod lady. Nie­stety, w znakomitej większości trafiały za granicę, gdzie sprzedawano je z kil­kukrotnym przebiciem. Ich renomę ugruntował jeszcze Roman Polański, który wręczył kordelas projektu inży­niera Jankowskiego samemu Robertowi De Niro podczas jego wizyty w Polsce w 1989 roku. Było to podziękowanie za kreację w nagrodzonym Oscarem fil­mie „Łowca jeleni”, gdzie aktor zagrał Michaela Vronsky’ego – człowieka, dla którego samotne polowanie w górach zachodniej Pensylwanii stanowiło sens życia. Vronsky wypowiada pamiętną kwestię, oddającą jego szacunek dla tro­pionej zwierzyny: „Jelenia trzeba powa­lić jednym strzałem. Dwa to chałtura”.

Jednak na tym nie kończy się wcale kariera naszego kordelasa w świecie filmu.


Bartosz Marzec / fot. Andrzej Wierzbieniec, Alamy, Getty Images

   

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 11 Dec 2017

    • 10 Dec 2017

    • 9 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 6 Dec 2017

    • 5 Dec 2017

    • 4 Dec 2017

    • 3 Dec 2017

    • 1 Dec 2017