Weganie na pokocie

Hubertus spalski za nami. Gości było wielu w tym również „przewodnik duchowy” pseudoekologów Zenon Kruczyński i jego „teatralna trupa”.

a30i0870

Możemy być pewni, że pseudoekolodzy z „klubu wegańskiego” polubili myśliwskie imprezy. Będą nas coraz częściej odwiedzać i odgrywać swoje przedstawienia. Tym razem przytulali się do ubitych dzików i jeleni. Film z tej „brawurowej” akcji zamieścili w Internecie. Zmusiłem się i przeczytałem wszystkie komentarze zamieszczone pod tym dziełem i wydaje mi się, że głównym celem tej niewielkiej grupki obrońców życia jest wzbudzanie nienawiści, obrażanie i opluwanie nie tylko myśliwych, ale wszystkich jedzących mięso.

Czytanie tych inwektyw wymaga dużo samozaparcia i podnosi ciśnienie, ale nie usprawiedliwia kilku myśliwych, którzy wypowiadają się tam w tym samym tonie. Tłumaczyłem niedawno znajomym, że walka z tzw. hejtem nie ma żadnego sensu i tylko nakręca dyskusję, nabijając statystyki na wegańskich stronach. Odpowiadanie Wielce Szanownym Paniom i śmiesznym facetom, którzy robią sobie fotki w lustrze jest równaniem do tego poziomu.

Duchowy przewodnik wegan Zenon Kruczyński i jego „teatralna trupa” prowokują i manipulują. Głównym zarzutem – który ciemny lud kupi – jest stwierdzenie, że zabijamy dla przyjemności. Tak, czerpię z tego przyjemność! Jestem drapieżnikiem, w mojej naturze jest polowanie, wędkowanie, a w moim domu znajdziecie trofea i dębowe meble, być może z drewna z Puszczy Białowieskiej. Nie mam z tym problemu, bo wiem, że moje działania nie niszczą przyrody tylko ją chronią. Korzystam z zasobów naturalnych i nie jestem hipokrytą.

Szanuję wszystkie osoby nie jedzące mięsa i nie będę się rozpisywać, jakie walory smakowe posiada serwowane w Spale Carpaccio z jelenia z odrobiną żurawiny, ale jestem przekonany, że jedzenie wyłącznie roślin jest sprzeczne z naszą naturą i nie może być zdrowe! Człowiek polował od zawsze i to jest zgodne z naturą!

Rozumiem, że dla marginalnej części społeczeństwa jedzenie tatara z sarny może być odrażające, ale dla mnie i dla większości Polaków jest to naturalne pożywienie. Jeśli dodatkowo sami ją ubijemy, to czerpiemy z tego satysfakcję i przyjemność i nie musimy się z niej nikomu tłumaczyć. Taką samą przyjemność macie, Drodzy Weganie, jedząc ekologiczną marchewkę z Waszej własnej grządki!

Przekonujcie do Waszej religii i filozofii kogo chcecie – być może przed wami same sukcesy. Większość osób mieszkających w miastach nie ma zbyt dużo ruchu, cierpi na otyłość i szukając cudownej diety, kupuje Wasze pomysły na życie. Uważam jednak, że nie macie prawa wtrącać się do tego, co nakładam na talerz i oceniać mnie przez pryzmat tego, skąd pochodzi moje mięso. Tak jak nikt nie powinien Wam silą wciskać tatara do gardła. Problem jednak narasta i coraz więcej fanatycznych wegan chce ogniem i mieczem zaprowadzać swoje porządki. Takie czasy!

Czynna ochrona przyrody dla większości pseudoekologów kojarzy się dzisiaj wyłącznie z podpisywaniem petycji, udziałem w demonstracjach, przykuciem się do drzewa w parku i odwiedzinami Hubertusa Spalskiego, gdzie przed kamerami mogą przytulić mój obiad. Przykre, że tak naprawdę chodzi jak zwykle o kasę i 1%, który zbierany jest również przez naszego byłego kolegę Zenona.

Tymczasem leśnicy i myśliwi zbierają każdego roku nie kasę, a setki tysięcy wnyków i sideł, przed którymi udaje się nam uratować jedynie niewielką część zwierząt. Każdego dnia setki ginie w męczarniach. A ile sideł zdjęli weganie? Ilu kłusowników złapali? Jaki gatunek uratowali od wyginięcia? Żadnego! Szukają na polowaniach tylko taniego poklasku, opluwając przy okazji naszą tradycję!

Paweł Gdula

a30i0872-pg a30i0889 a30i0914-pg

PS.

Kilka filmów z realnego świata, gdyby ten tekst przeczytały osoby, które nie mają wyrobionego zdania, a przyrodę widzą z okna pociągu lub samochodu:

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter