Wojna o polowanie

Nowoczesna broń, polowanie na nęciskach oraz używanie innych zdobyczy cywilizacji nie były powodem, który sprowokował naszych przeciwników do skomasowanego ataku na łowiectwo. 

Nasi oponenci mają kilka żelaznych argumentów przeciw polowaniom, m.in. postulując wprowadzenie zakazu organizowania zbiorówek, które ponoć powodują w przyrodzie wielki niepokój.

Jesteśmy dzisiaj świadkami nałożenia się wielu czynników, które wpłynęły na Europejczyków i powodują, że coraz więcej ludzi chce żyć niezgodnie z prawami natury. Myśliwi w większości są tradycjonalistami, żeby nie powiedzieć konserwatystami, i do zmian podchodzą zazwyczaj z dużym dystansem. Od lat – jeśli nie od dziesięcioleci – w dyskusjach z naszymi przeciwnikami posługujemy się wyrytymi w głowach   regułkami, nie zauważając, że obecne czasy wymuszają na wszystkich sięganie po nowoczesne narzędzia i że kształtowanie wizerunku łowiectwa wymaga  intelektualnego wysiłku. Nasze argumenty są przestarzałe, dlatego w dyskusjach z oponentami szeregowi myśliwi zostają szybko „zagonieni do narożnika” przez „zielonych aktywistów”.

Najczęstszym argumentem, którym próbujemy uzasadniać naszą pasję, jest konieczność regulowania pogłowia dzikich zwierząt. Oczywiście, jest to prawda, ale przecież żaden myśliwy nie myśli o tym aspekcie łowiectwa, pociągając za spust. Wielu z nas, wybierając się na łowy, idzie odpocząć od cywilizacji z nadzieją na wspaniałą przygodę.

Równie silną motywacją jest również świadomość, że przyniesiemy do domu prawdziwe mięso, na które czekają cała rodzina i wszyscy znajomi, a którego nigdzie indziej już nie znajdziemy!
Przeciwnicy łowiectwa, którzy zatracili pierwotny instynkt drapieżnika, widzą w nas jedynie bezdusznych zabójców. Podejrzewam, że osoby te nigdy już nie będą w stanie zrozumieć sensu polowania, tak jak nie mogą zrozumieć swoich kotów, które – głodne, czy nie – polują zapamiętale przy każdej sposobności.

Zastanawiająca jest jednak łatwość, z jaką właściciele zabójczych kociaków, przemilczają – a może akceptują – faktyczną liczbę ofiar swoich pupilów i skalę zagrożenia dla dziesiątków gatunków ptaków!

Cały tekst w marcowym numerze „Łowca Polskiego”

Paweł Gdula / fot.Rafał Łapiński

Przeciwnicy łowiectwa próbują udowodnić, że łowiectwo szkodzi przyrodzie. Tymczasem to my odbudowaliśmy liczebność wszystkich kopytnych, dzięki czemu dziś możemy się szczycić licznymi i zdrowymi populacjami Nie możemy ignorować przeciwników, którzy w imię fałszywych wartości dzisiaj próbują ograniczyć nasze prawa, a jutro doprowadzić do całkowitego zakazu polowań. Nowoczesna broń, polowanie na nęciskach oraz używanie innych zdobyczy cywilizacji nie były powodem, który sprowokował naszych przeciwników do skomasowanego ataku na łowiectwo. Przez tysiące lat mężczyźni wychowywani byli w duchu gotowości do walki w obronie domu, kraju, a niekiedy cywilizacji. W ostatnim stuleciu wszystko się zmieniło, dlatego dzisiaj coraz więcej mamy polujących kobiet Kształtując nasz obraz w społeczeństwie musimy podkreślać, że pozostajemy blisko natury, chronimy bioróżnorodność, a nasza bogata kultura czy kuchnia są naszym dziedzictwem narodowym Wielu z nas, wybierając się na łowy, chce się oderwać od cywilizacji. Równie silną motywacją jest możliwość przyniesienia do domu prawdziwego mięsa, którego nigdzie indziej już nie znajdziemy

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 13 Dec 2017

    • 12 Dec 2017

    • 11 Dec 2017

    • 10 Dec 2017

    • 9 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 6 Dec 2017

    • 5 Dec 2017

    • 4 Dec 2017