Wzorowe szkolenie

0
12

Szkolenie strzeleckie to jedno z podstawowych zadań Polskiego Związku Łowieckiego i obowią­zek każdego myśliwego. Przepisy pozo­stawiają zarządom kół dużą swobodę, gdy idzie o formę i zakres szkolenia, ale jednoznacznie zobowiązują do zorga­nizowania przynajmniej raz w roku strzeleckiego treningu dla wszystkich członków koła z sugestią, by był on połączony ze szkoleniem z zasad bezpie­czeństwa na polowaniu.

W Kole Łowieckim „Sarna” w Kłóbce, w okręgu włocławskim, tra­dycyjny start sezonu to uroczyste polo­wanie na kaczki. Przed tymi łowami w lipcową niedzielę koło rezerwuje na cały dzień okręgową strzelnicę. Tak było i w tym roku.

Dzień rozpoczyna szkolenie z zasad bezpieczeństwa na polowaniu. Nie ogranicza się ono do suchego odczy­tania stosownych zapisów regulaminu polowań. Doświadczony lektor anali­zuje przyczyny, przebieg i skutki wypad­ków, do których doszło w całym kraju w poprzednim sezonie, wskazuje błędy, których dopuścili się sprawcy. Taki sys­tem działa na wyobraźnię i wykazuje, że paragrafy regulaminu polowań to nie są komunały.

Po szkoleniu ster przejmuje rusz­nikarz. W okręgu włocławskim nie ma koncesjonowanego specjalisty w tym zawodzie. Zarząd koła na takie spotkanie zaprasza zaprzyjaźnionego mistrza aż z Tucholi. To ważne, że for­malnie koło łowieckie nie ma żadnych uprawnień, by oceniać i sankcjonować stan techniczny broni używanej przez myśliwych. Porada rusznikarska ma cha­rakter prywatny. Rusznikarz otwiera swój polowy warsztat w odrębnym pomieszczeniu biura strzelnicy. Myśliwi po kolei idą tam ze swoim arsenałem i wychodzą z wiedzą o jego stanie tech­nicznym. Rusznikarz alarmuje zarząd koła tylko wtedy, jeśli używanie danej jednostki byłoby niebezpieczne dla strzelca lub otoczenia. Do tej pory nie było takiego przypadku.

Kolejny etap to przystrzelanie broni o lufach gwintowanych. Zarząd „Sarny” wie, że prawo zakazuje zmu­szania myśliwych do tej czynności, nie ma również podstaw do wystawiania jakichkolwiek zaświadczeń o przystrze­laniu broni. Natomiast obowiązkiem zarządu koła jest umożliwienie myśli­wemu przystrzelania broni w jak najlep­szych warunkach. Takie możliwości daje profesjonalny stół strzelecki i fachowa pomoc instruktorów oraz rusznikarza.

I wreszcie trening strzelecki, nie polega on jednak na monotonnym tłuczeniu rzutków. Trening, zgodnie z sugestią Naczelnej Rady Łowieckiej, odbywa się w formie zawodów roz­grywanych według zasad sześcioboju skróconego. Zawodnicy strzelają połowę konkurencji sześcioboju pełnego, ale z wyłączeniem „dzika”. Przyczyna jest prozaiczna: koło nie organizuje dziczych zbiorówek, zatem po co mnożyć koszty? Do zdobycia jest łącznie 200 punktów. Generalny triumfator, a także zawod­nicy najlepsi w śrucie i kuli wyjeżdżają ze strzelnicy z pucharami i dyplomami.

Niezwykle ważną kwestią w trakcie takich zawodów jest obecność prowa­dzących strzelanie. Zgodnie z prawem, muszą to być lektorzy lub instrukto­rzy strzelectwa myśliwskiego. Przepis wymaga, aby prowadzący strzelanie obecny był na każdej osi. Oznacza to zaangażowanie równolegle sze­ściu instruktorów. Tylu w kole nie ma, a poza tym instruktorzy będący człon­kami koła w zawodach tych startują, a nie da się łączyć startu zawodniczego z jednoczesnym prowadzeniem strze­lania. Dlatego na strzelnicę zapraszani są instruktorzy z sąsiednich, zaprzyjaź­nionych kół łowieckich.

To istotne, że wszelkie koszty – wynajem strzelnicy, amunicja na zawody, skromne honorarium rusz­nikarza – pokrywane są z kasy koła. Nie narusza to przepisów o jego majątku i funduszach. Szkolenie, w tym również strzeleckie, to działalność statutowa, można zatem finansować je z kasy koła. Miłym odstępstwem jest jednak to, że zewnętrzni sędziowie rezygnują ze swoich apanaży. Ich honorarium za tę usługę to lukratywne dzisiaj zapro­szenie do „Sarny” na zające.

Marek Ledwosiński

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię