Z litewskiej spiżarni

Mistrz Adam pisał: „Sen myśliwski nam odkrył tajnie przyszłych czasów/ Że Litwie trzeba zawsze żelaza i lasów”.

Z tych lasów właśnie bierze się dziczyzna, z której przyrządzimy wielkanocną białą kiełbasę.

Litwa jest mała. Mała teryto­rialnie. Zarazem wielka swą historią i tradycją, również kulinarną. Maleńki, wręcz lilipuci fragment tejże tradycji polecam dzi­siaj uwadze Szanownych Państwa, a również zachęcam do litewskich podróży i konstatacji, która niewątpli­wie będzie ich wynikiem – jak wiele różnorodności kryć może kraj, który zajmuje pod względem powierzchni sto dwudzieste trzecie miejsce w świe­cie na mniej więcej dwieście pozycji, które lista krajów liczy.

Słowa „mniej więcej” nie są wyni­kiem nonszalancji w liczeniu, gdyż nawet tak oczywista zdawałoby się rzecz, jak liczba krajów na świecie, oczywista całkowicie nie jest. Mamy bowiem takie organizmy państwowe, które dla innych państwowych organi­zmów organizmami państwowymi nie są. Niektóre z nich nie są organizmami państwowymi dla zdecydowanej więk­szości, jak na przykład Naddniestrze, inne dla zdecydowanej mniejszości, jak choćby Kosowo, a wszystko to zaciemnia obraz całości. Istnienia państwa litewskiego wszakże nikt nie kwestio­nuje, nawet przedstawiciele naszych śro­dowisk kibicowskich, zdający się ostat­nimi czasy poruszać busolą rodzimej polityki zagranicznej.

Ci wzmożeni narodowo młodzieńcy, póki co ograniczają się do wywiesza­nia podczas meczów piłkarskich obelżywych dla Litwinów transparentów, co jest naprawdę drobnostką, zważyw­szy na młodzieńczy zapał i możliwości. […]

Robert Makłowicz / fot. StockFood

Cały tekst w marcowym numerze „Łowca Polskiego”

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus