Zagłębie myłkusów

Nie ma słabych obwodów, są tylko słabi gospodarze łowisk – twierdzi Piotr Bracik, łowczy WKŁ Nr 203 „Daniel”.

Kolekcja parostków, którą zgromadził wraz z bratem Tomaszem, składa się w większości z myłk usów. Patrząc na „korkociągi” i „baranie rogi”, można dostać oczopląsu.

Każdy rogacz to osobna fascynująca opowieść. Choćby myłkus zwany „Melioracyjnym”. Stary i przebiegły kozioł, o parostkach przypominających krzak jałowca, za dzienną ostoję wybrał ugór znaj­dujący się pośród pól uprawnych na żyznej równinie łowicko-błoń­skiej. Gdy Piotr już go zlokalizował, liczył, że wystarczy poczekać do wie­czora, by odesłać kozła na „zielone łąki”. Rogacz jednak miał inne plany – o zmierzchu jego ceglasta suknia mignęła pośród wysokich suchych traw. Schował się pod krzaczkiem i… pojawił się zupełnie niespodziewa­nie 200 metrów dalej. Ten scenariusz powtórzył się następnego dnia. Oka­zało się, że ostrożny rogacz przemiesz­cza się rowami melioracyjnymi! Gdy udało się to ustalić, pozostało wybrać odpowiednie miejsce zasiadki. Kozła tego strzelił Jerzy Breński, którego bra­cia chcieli w ten sposób uhonorować.

Innego starego rogacza, poruszają­cego się na trzech cewkach, myśliwi obserwowali od stycznia. Był bez wąt­pienia wart kuli. […]

Cały tekst w lipcowym wydaniu „Łowca Polskiego”

 

Bartosz Marzec

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter