Zielony biznes

Polowania dla trofeów służą ochronie środowiska – czytamy na stronach interne­towych WWF. Część aktywistów zdaje się tego nie dostrzegać.

zielony-biznes-00-p

Na temat organizacji zajmujących się ochroną środowiska krążą wśród myśliwych różne opinie. Niektórzy wskazują na wspólne cele i potrzebę współpracy, szczególnie jeśli mamy wspólne korzenie. Niestety, zdecydowana większość tzw. zielonych organizacji zdominowana jest przez zagorzałych przeciwników łowiectwa, czyniących z głoszonych przez siebie idei zwyczajną parodię.

Polowania dla trofeów służą ochronie środowiska – możemy przeczytać na stronach interne­towych jednej z największych i najbar­dziej znanych organizacji ekologicznych na świecie. Dowiemy się tam również, że – przy zachowaniu odpowiednich standardów – stwierdzenie to zacho­wuje ważność także w odniesieniu do gatunków zagrożonych wyginięciem, czego potwierdzeniem są naukowe dowody efektywności łowiectwa jako jednego z kluczowych narzędzi ochrony środowiska.

To nie żart – to opinia światowej centrali fundacji WWF (dawniej World Wildlife Fund, a obecnie World Wide Fund for Nature), która należy do naj­bardziej znanych i najbardziej wpływo­wych organizacji ochrony środowiska na świecie. Tego rodzaju stwierdzenia nie zdziwią nikogo, kto zna historię WWF i pamięta, że powołali ją do życia myśliwi, że to myśliwi z własnych środ­ków zapewnili jej warunki finansowe do dalszego rozwoju i że w wielu pań­stwach to właśnie myśliwi stoją na czele jej krajowych oddziałów.

Myśliwska składka

Organizacja została utworzona 29 kwietnia 1961 roku w Morges w Szwajcarii przez 15 najbardziej wpływowych wówczas przyrodników i ekologów, w większości myśliwych, zaniepokojonych dewastacją środo­wiska naturalnego i postępującym spadkiem liczebności wielu gatunków zwierząt. Podpisany przez nich Mani­fest Morges – którego sygnatariuszem był również nasz rodak prof. Walery Goetel z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie – wzywał do powołania międzynarodowej fundacji poświęco­nej ochronie przyrody.

Bardzo szybko zaczęły powstawać pierwsze biura krajowe (polski oddział powstał jednak dopiero na początku lat 90.), a na czele organizacji stanęły najbardziej wpływowe osobistości świata polityki i biznesu. Zapalonymi myśliwymi byli kolejni prezydenci funduszu: ojciec obecnej królowej holenderskiej książę Bernhard, prezes międzynarodowego koncernu Shell John Hugo Loudon czy książę Filip, mąż brytyjskiej królowej Elżbiety II.

Bardzo szybko zauważono, że fak­tyczna ochrona pand, goryli, żółwi, tygrysów, nosorożców i wielorybów wymaga wielkich nakładów finansowych i ogromnej zręczności politycznej. Kiedy okazało się, że do skutecznego działania w globalnej skali brakuje pieniędzy, z ini­cjatywy księcia Bernharda i księcia Filipa w 1971 roku powołano do życia elitarny klub myśliwski, którego 1001 członków miało zapewnić finansowanie bieżących potrzeb WWF. Każdy z klubowiczów zobowiązany był do jednorazowego wykupu dożywotniego członkostwa w kwocie 10 tys. dolarów.

Dziś wielu członków i sympaty­ków WWF stara się o tym zapomnieć. Krytykując zaangażowanie postaci, bez których WWF sam stałby się „zagro­żonym gatunkiem”, osoby te zdają się nie pamiętać o wszystkich działaniach o międzynarodowym zasięgu, które udało się zrealizować dzięki wpływom i finanso­wemu wsparciu myśliwych – polujących osobistości i zwykłych łowców – świado­mych, że szczególne prawo do polowania rodzi szczególne zobowiązania.

lowiec_baner_11_2016

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Mateusz Górnicki / fot. Forum, GettyImages, EastNews, showDownload, Shutterstock

Znany ze swoich łowieckich pasji hiszpański monarcha Juan Carlos po słynnym polowaniu na słonie w Botswanie został pozbawiony funkcji honorowego prezesa hiszpańskiego oddziału WWF, który odcina się od swoich łowieckich korzeni Ojciec obecnej królowej holenderskiej, książę Bernhard, zagorzały myśliwy, należący do grona najwcześniejszych aktywistów fundacji WWF, w latach 1961–1976 był jej pierwszym prezesem, a ponadto inicjatorem powołanego wewnątrz fundacji myśliwskiego Klubu 1001, który w latach 70. uratował jej budżet i pozwolił na faktyczną realizację deklarowanych celów Małżonek brytyjskiej królowej Elżbiety II – Filip, książę Edynburga, myśliwy z krwi i kości – był prezesem brytyjskiego oddziału WWF od chwili powstania w 1961 roku do 1982 roku oraz prezesem światowej centrali w latach 1981–1996, zachowując obecnie honorowy tytuł emerytowanego prezesa tej organizacji W 2013 roku na „Ochronę niedźwiedzia brunatnego w Polsce” WWF Polska otrzymała ponad 1 mln zł dotacji – czterem niedźwiedziom założono obroże telemetryczne, przycięto 2500 drzew i przekazano 25 kompletów pastuchów elektrycznych właścicielom pasiek, fundacja przygotowała również aplikację internetową, w której odnotowano ponad 300 obserwacji niedźwiedzi Warto zabiegać o wzajemną przychylność. Na zdjęciu moment przekazania czeku na 100 tys. euro dla austriackiego oddziału WWF od firmy Pago – międzynarodowego producenta soków owocowych, do niedawna wchodzącego w skład Grupy Heineken – „na pomoc lasom deszczowym Amazonii” Największe wątpliwości budzi sposób, w jaki WWF Polska promuje swoją działalność, malując obraz polskiej przyrody stojącej u progu zagłady Celebryci chętnie włączają się w działania organizacji ekologicznych – na zdjęciu Olga Sipowicz (primo voto Jackowska), znana jako Kora, która w 2013 roku promowała swój teledysk podczas akcji WWF przeciw dewastacji rzek

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 23 Nov 2017

    • 22 Nov 2017

    • 21 Nov 2017

    • 20 Nov 2017

    • 19 Nov 2017

    • 18 Nov 2017

    • 16 Nov 2017

    • 15 Nov 2017

    • 15 Nov 2017

    • 14 Nov 2017