Złote kości

W Polsce hodowanie mocnych rogaczy przynosi wymierne efekty, choć bywa osią gorących sporów nie tylko wśród myśliwych.

Bruno Hespeler – autor książki „Sarna w Europie” – krytykuje zasady selekcji i wytyka ich nazistowski rodowód. W Polsce hodowanie mocnych rogaczy przynosi wymierne efekty, choć bywa osią gorących sporów nie tylko wśród myśliwych.

Kiedy kilkanaście lat temu obo­wiązywała żelazna zasada odstrzału 50 proc. młodych rogaczy w pierwszej klasie wieku, nikt nie śmiał dyskutować ze wskazaniami kalkulatora przy tworzeniu planów łowieckich. Po wielu publikacjach oraz rozmowach w gronie myśliwych, leśni­ków i biologów udało się wypracować istniejące dziś już powszechnie prze­konanie, że należy pozwolić kozłom dorosnąć.

Świadomi i odpowiedzialni łow­czowie, którzy znają doskonale swoje łowiska i stany populacji zwierzyny, zazwyczaj nie planują dziś więcej niż 5–10 proc. młodzieży. Efekty tych dzia­łań widoczne są z sezonu na sezon. Liczba strzelanych medalowych roga­czy jest większa nie tylko w skali całej Polski, trofea takie zdobywane są też w regionach, które tradycyjnie ucho­dziły za słabe, jeśli chodzi o sarny. Prze­gląd najlepszych parostków poprzed­niego sezonu w zestawieniu z niezwykle interesującą publikacją – miejscami mocno kontrowersyjną – Bruno Hespe­lera pt. „Sarna w Europie” to doskonały pretekst do kolejnej dyskusji o sarnie – zwierzynie tyleż powszechnej, co wciąż nie do końca poznanej.

Drugorzędna cecha

Powody, dla których myśliwi polują na rogacze, są różne i nie muszą się wzajemnie wykluczać. Dla jednych naj­ważniejsza będzie emocjonująca przygoda, dla drugich chęć zdobycia smacznej dziczyzny, inni nastawieni są na wyjątkowe trofeum. Te różne motywacje bywają często osią roz­palonych sporów. Amatorzy sarniny nazywani byli pogardliwie mięsiarzami, trofeistów Hespeler nazywa kolekcjone­rami kości, a z romantyków pokpiwają wszyscy.

O ile nikt nie rozpływa się godzi­nami nad kulinarnymi właściwościami sarniny, to parostki bywają nie tylko przedmiotem dumy łowcy; są oceniane, wyceniane, prezentowane na wystawach i kolekcjonowane. To dotykalny znak myśliwskiego szczęścia, potwierdzenie niezwykłych umiejętności łowieckich, pamiątka przygody i szacunek dla ubi­tego zwierza.

Wyrastające na górnej części czaszki rogacza parostki z biologicznego punktu widzenia są drugorzędną cechą płciową gatunku, a w porównaniu do innych jeleniowatych dodatkowo mają skromną formę. Anatomicznie to twardy kostny twór, który regularnie jest odrzu­cany przez organizm kozła i następnie tworzony od nowa. W rocznym rytmie życia sarny proces ten jest powtarzany, podobnie jak zmiana sukni.

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Paweł Biliński

Ramki opracował Wacław Matysek / fot. Rafał Łapiński, Alamy, iStock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 19 Oct 2017

    • 17 Oct 2017

    • 16 Oct 2017

    • 15 Oct 2017

    • 14 Oct 2017

    • 13 Oct 2017

    • 11 Oct 2017

    • 10 Oct 2017

    • 9 Oct 2017

    • 9 Oct 2017