Zrób sobie zdjęcie

Jak powinna wyglądać fotografia z polowania i jakie błędy najczęściej popełniamy? O tym pisze Paweł Biliński.

W erze smartfonów fotografują wszyscy, ale mało kto zna prawidła i zwraca uwagę na kompozycję, światło, plany. Świat został zalany obrazkową tandetą, a świat polowań dodatkowo „myśliwską pornografią”.

Władcami Internetu są koty. Ich zdjęcia są wszędzie i prawie w każdej pozie – od przesłodziutkich kociątek po nabur­muszone kocury. Nawet krwiożercze lwiątka, dziki czy zabójczy jaguar przed­stawiane są w formie do bezwarunko­wego polubienia. Tak się je fotografuje, tak postrzega i niech tylko ktoś spróbuje nazwać kiciusia sierściuchem!

Mój kot – nadzwyczaj łowny, z gatunku trójkolorowych dachowców – choć nie brakuje mu karmy i fryka­sów, codziennie przynosi do domu mysz, najczęściej żywą. Bawi się nią przez kilka minut z wyraźną satysfakcją, by w końcu ją zagryźć i… zjeść lub nie. Nikt z domowników nie wpadł dotąd na pomysł, by zrobić mu i opublikować zdjęcie z myszką, której właśnie odgryzł łeb – bohaterski łowca!

Zdjęcia z polowań pierwotnie sta­nowiły pamiątkę wspólnej przygody czy przebytego trudu. Mistrz Puchalski przedstawiał łowy w formie wybitnej. Niezwykłe ujęcia oddają klimat kniei, a malarskie wręcz kompozycje słonek z kaczorem czy rogacza z posokowcem przeszły nie tylko do historii, ale stały się kanonem i wzorem dla kolejnych pokoleń artystów.

Fotografia w rękach większości ludzi, jak pisała Susan Sontag, wcale sztuką nie jest. Stanowi przede wszystkim rytuał społeczny, ochronę przed lękiem i narzędzie władzy.[…]

Cały tekst w grudniowym numerze „Łowca Polskiego”

Paweł Biliński / fot. Rafał Łapiński.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter