fot. Shutterstock

Akcja budzi emocje

0
35

Program „Ożywić pola” wywołuje dyskusje, także wśród myśliwych. Nawet w naszym gronie nie wszyscy dobrze znają jego sens i zasady.

Uderz w stół, a nożyce się ode­zwą. To stare polskie przy­słowie przychodziło na myśl, kiedy – w drugiej połowie lutego tego roku – na portalu lowiecki.pl rozpętała się dyskusja, której pretekstem było przywołanie programu „Ożywić pola”, a bezpośrednią przyczyną telewizyjna wypowiedź jednego z myśliwych (i autora programów „Darz Bór”) na temat liczby szkół, które uczestniczą w akcji.

Koła łowieckie uczestniczące w programie „Ożywić pola” odnotowują w swoich obwodach istotny spadek liczby wnyków i innych zjawisk związanych z kłusownictwemFakt bezsporny to ewidentna pomyłka Przemysława Malca, który pokazał akcję jako przykład proekolo­gicznych działań myśliwych. Powiedział, że bierze w niej udział – cytuję – „kil­kanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy szkół”. Czujni inicjatorzy interneto­wej debaty momentalnie ten lapsus wychwycili i „udowodnili”, że nie ma w Polsce ani takiej liczby szkół, ani takiej liczby aktywnych myśliwych, by była to prawda.

Zostawmy tutaj wszystkie poboczne wątki internetowej dyskusji, w któ­rej nie zabrakło – starym polskim zwyczajem – wpisów nie na temat, i wpisów anty, jałowej krytyki, łącznie ze zrzucaniem całej winy na „komunę” i PRL. Skupiając się na meritum, trzeba zauważyć dwa wątki.

Po pierwsze – widać, że nawet wśród myśliwych znajomość zasięgu i sensu akcji „Ożywić pola” jest wciąż nie taka, jaka być powinna. Istotnie, szkół w naszej akcji startuje bowiem znacznie mniej niż liczba podana w telewizyjnej wypowiedzi Przemysława Malca, ale główny problem to fakt, że właściwie żaden z uczestników dyskusji na portalu lowiecki.pl nie wykazał się głębszą wiedzą na ten temat.[…]

Cały tekst w kwietniowym numerze „Łowca Polskiego”

Mirosław Głogowski, ogólnopolski koordynator programu „Ożywić pola”
fot. Fotolia, Shutterstock, Karl – Heinz Volkmar