fot. Rafał Łapiński

Barany na rykowisku

0
3980

Dopóki grupki przebierańców ganiały po lesie przeszkadzając myśliwym, było to tylko mocno irytujące.
 Z rozdmuchanej akcji rykowiska dla jeleni tworzy się właśnie jej karykatura – rykowisko dla baranów. A leśnicy liczą coraz większe straty w odnowieniach.

Niedźwiedź w Bieszczadach napadł na fotografa. W dzikim zakolu Sanu przy zwalonej wierzbie zaczaił się nasz miłośnik obserwacji, a niczego nieświadomy drapieżnik, idąc brzegiem rzeki zwyczajnie na niego wszedł. Przyrodnik hycnął za wykrot, niedźwiedź ryknął, machnął łapą i drogi sprzęt wylądował w rzece. Fotograf szczęśliwie ocalił skórę, niewykluczone że „z tego zapachu, który mógł być skutkiem strachu”. Tym razem ucierpiały tylko sprzęt i odzież. Tym razem…

Podglądacze i pstrykacze – jak sami siebie nazywają – pojawiają się już wszędzie.
 Z najdzikszych ostępów, a nawet ze ścisłych rezerwatów wystają „lufy” obiektywów. Póki interesowali się tylko ptaszkami czy żabkami, robili niewielkie szkody. Z czasem zapragnęli bardziej spektakularnych trofeów i gdy tylko siedzieli w pancernych budach przy nęciskach dla wilków i niedźwiedzi, było bezpiecznie i dla nich, i dla przyrody. Teraz niestety ruszyli w dzicz.

Wiedza czerpana z komiksów domorosłych tropicieli jest z pewnością cenna, ale dla przedszkolaków. To, że podglądacze mogą sobie zrobić krzywdę przez własną ignorancję jest raczej jasne. Gorzej, kiedy zaczynają robić krzywdę Naturze. Masowo przepłaszany zwierz tratuje pola, a zganiany przed świtem w głąb lasu, zgryza na potęgę młode nasadzenia.

Fotoentuzjaści wjeżdżają samochodami w ostoje zwierzyny, a potem uganiają się za nią, by …[…]

Cały tekst we wrześniowym numerze “Łowca Polskiego”

Paweł Biliński

Reklama