fot. Shutterstock

Bażant w roli głównej

0
193

Gdy nasz czworonożny towarzysz łowów zaaportuje strąconego koguta, radość z łowieckiego sukcesu może ustąpić tylko tej, którą wywołuje myśl o wykwintnym i wspaniale wzmacniającym bulionie. Dziś podam Wam na niego przepis.

Poznać koguta po ostrodze, można by rzec, parafrazując ludowe powiedzenie. Im dłuższa ostroga i im piękniej wybarwiony bażant, tym z kulinarnego punktu widzenia większe wyzwanie. Takiej sztuki lepiej nie przeznaczać na pieczyste. Można z niej za to przygotować delikatny i złocisty, cudownie krzepiący bulion, który – jak słusznie zauważył mistrz Russak – w hierarchii rosołów z dziczyzny plasuje się na samym szczycie (dorównuje mu tylko bulion z grzywacza).

Rzecz jasna, najpierw musimy koguta zdobyć, co wymaga przecież sporo zachodu. Pani Zofia Sumińska, żona nieocenionego pana Michała z telewizyjnego „Zwierzyńca”, mawiała: „Bażant jest dla mnie za szybki z przodu, a z tyłu za krótki”. Słowa te dobrze obrazują stojące przed nami trudności. Jeżeli jednak powiedzie się nam w łowisku, to możemy przygotować się na ucztę.

Rosół z bażanta ugotowałem kiedyś dla dian. A było to tak. …[…]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Jakub Wolski

Reklama