Blokada polowania

0
70

Pseudoekolodzy przybyli na miejsce zbiórki i udzielili wywiadów. Później wszyscy się rozjechali: zieloni do domów, a myśliwi – na polowanie.

Mglisty styczniowy poranek na skraju Puszczy Buko­wej. Myśliwi z Koła Łowiec­kiego „Orzeł” ze Śmierdnicy szykują się na zbiorowe polowanie. Zimą poluje się tu najwięcej, gdyż latem jest to ulubione miejsce turystyczne mieszkańców Szcze­cina. W tym samym czasie na obrze­żach puszczy zaśnieżony pusty parking zapełnia się samochodami. Naklejki na autach krzyczą nazwami popular­nych stacji telewizyjnych i radiowych. Po chwili straszny rejwach. Wśród bły­sków fleszy, kamer i mikrofonów mała grupka ludzi udziela wywiadów.

– Jesteśmy działaczami z Inicjatywy na rzecz Zwierząt „Basta”. Chcemy uniemożliwić polowanie. Będziemy zbierać śmieci na terenie, gdzie się ma odbyć okrutne, bezsensowne zabija­nie zwierząt – informują.

Konferencja przebiega pod ich dyk­tando. Widać, że przeciwnicy polowa­nia są świetnie przygotowani. Jedziemy do lasu. Po trzech kilometrach zauwa­żamy szpaler terenówek. To na pewno myśliwi. Wysiadamy.

– A panowie do kogo? – pytają.

– Nazywam się Muszyński, mój ojciec jest myśliwym. Powinniście go znać. My chcemy tylko przygotować materiał – tłumaczy przyjaciel.

– Pewnie, że znamy, dobra, ale chyba nie sprowadzicie zielonych. Już raz pró­bowali nam udaremnić polowanie, ale się im nie udało…

Rzeczywiście, sytuacja była wtedy napięta. Myśliwy Tadeusz Stolarski opowiada:

– Przyjeżdżamy rano na zbiórkę przy ogrodzie dendrologicznym w Glin­nej na spotkanie opłatkowe, a tam aut i ludzi od groma. Myśleliśmy, że jakiś film kręcą. Latają z mikrofonami, nali­czyłem trzy ogólnopolskie stacje telewi­zyjne, Okazało się, że jacyś pseudoeko­lodzy chcą nam zablokować polowanie. Zrobiliśmy zbiórkę, nasz prezes nawet wywiadu na koniec udzielił. Wezwaliśmy policjantów, a oni jak zwykle na niczym się nie znają, nic nie mogą. […]

Cały tekst w lutowym numerze “Łowca Polskiego”

Zbigniew Jakle