fot. Shutterstock

Chaskiel na rozkładzie

1
947

Nastały takie czasy, że łatwiej strzelić medalowego byka czy rogacza niż orężnego dzika.

Stąd pomysł konkursu „Chaskiel poszukiwany”, zorganizowanego przez redakcję „Łowca Polskiego” i Warszawską Hurtownię Broni Używanej. Prezentujemy historie zdobycia trzech najmocniejszych dziczych trofeów.

Kukurydziaków ci u nas dostatek. Problem w tym, że takie dziki – ważące niejednokrotnie ponad sto kilo – mają zaledwie trzy lub cztery lata i nie zdążyły jeszcze wykształcić imponującego oręża. Sztuki szablaste spotykamy przede wszystkim w łowiskach leśnych. O szczęściu polowania w takim rewirze może mówić Daniel Sadowski, leśniczy Leśnictwa Mąkolno, zwycięzca naszego konkursu i zdobywca pierwszej nagrody – sztucera Carl Gustav 3000. Pod koniec grudnia ubiegłego roku strzelił odyńca, którego oręż wyceniono na złoto.

  1. W wąwozie

U schyłku grudnia razem ze swoją suką alpejskiego gończego krótkonożnego Korą wziął udział w polowaniu w zaprzyjaźnionym kole „Kuropatwa” z Ząbkowic Śląskich. Tym razem, zamiast stać na stanowisku, ruszył jako podkładacz w pędzeniu.

Drugi miot. Teren górzysty, porośnięty sosną, świerkiem, modrzewiem i dębem, z pojedynczymi ogrodzonymi uprawami jodły. Psy przeczesują teren. Wtem Kora rusza za wypłoszonym dzikiem. Po chwili w oddali słychać gon i kilka szybkich strzałów. Przed Danielem Sadowskim niełatwy do pokonania porośnięty świerczyną i jeżyną wąwóz.

– Przedzieram się z coraz większym trudem, niemiłosiernie drapany kolcami ostrężyny – relacjonuje leśniczy. – Nagle …(…)

Cały tekst w kwietniowym numerze “Łowca Polskiego”

Wacław Matysek


Duch kniei

Chaskielem bohaterowie powieści Józefa Weyssenhoff a „Soból i panna” nazwali grubego dzika, który ponoć raz tylko popełnił błąd i wyszedł na strzał. Myśliwy jednak nie wykorzystał szansy i niegroźnie tylko ranił odyńca.

Pisał Weyssenhoff : „Chaskiel gdzieś mieszka w tych obszarach mroku – może gdzieś leży w topniejący śniegu, do czarnego pagórka podobny – może, przywarłszy cielsko do pnia sosnowego, wyciera się żywicą i leczy z otrzymanej rany – jeżeli to rzeczywiście Chaskiel otrzymał tę kulę? – A może on nosi na sobie skórę od starości pancerną i nieprzepuszczalną dla kuli? – Chyba kordelas, wbity całym rozmachem pod lewą łopatkę przez łowcę, który okraczyć zdoła jego siodło szczeciniaste – chyba nóż taki, długi na trzy ćwierci łokcia, dałby mu radę? – Ale zapewne Chaskiel wędruje w tej chwili. Zgorszony zakłóceniem puszczy przez trąby i strzały, wynosi się w inne knieje, gdzie dalej drwić będzie z ludzi w dzień, a straszyć po nocach”.

Redakcja

Reklama