fot. Shutterstock

Chcą mniej dzików

0
140

Portugalskie dziki tracą naturalny strach przed człowiekiem i terroryzują mieszkańców. Podobnie jak ma to miejsce w wielu rejonach Europy, Portugalia jest świadkiem alarmującego wzrostu liczebności czarnego zwierza, który coraz bardziej doskwiera mieszkańcom.

W ostatnich latach coraz częściej notowane są tam przypadki dzików opuszczających swoje naturalne środowisko. Niestety, najczęściej dotyczy to wyjątkowo śmiałych i szczególnie agresywnych osobników. Zdjęcia watah przeganiających turystów z plaż albo historie o dzikach, które wabione zapachem doskonałych potraw atakowały kuchnie podlizbońskich restauracji, stały się stałym elementem mediów społecznościowych.

Nietrudno się domyślić, że tego rodzaju zdarzenia stanowią poważne zagrożenie dla mieszkańców – fizyczne, epidemiologiczne (iberyjskie dziki często chorują na gruźlicę, a także są istotnym czynnikiem rozprzestrzeniania się chorób odkleszczowych) oraz powodują znaczne szkody materialne. Żyjący w dużej mierze z ruchu turystycznego Portugalczycy obawiają się również o trudne do oszacowania straty w tej kluczowej gałęzi portugalskiej gospodarki.

Presja mieszkańców zmusza władze do podjęcia radykalnych kroków w kwestii liczebności tamtejszych dzików. Tym bardziej że wraz z eksplozją ich populacji drastycznie wzrasta ryzyko ponownej eksplozji afrykańskiego pomoru świń, który przez długie lata utrzymywał się na obszarze Półwyspu Iberyjskiego, przynosząc wielomilionowe straty dla tamtejszego rolnictwa. Z tego powodu na uregulowanie liczebności portugalskich dzików nalegają również sąsiednie regiony autonomiczne Hiszpanii.

Rząd zapowiedział powołanie ponadpartyjnej grupy roboczej, której zadaniem będzie opracowanie interwencyjnego planu zarządzania populacją dzików.

(AT)