fot. Andrzej Wierzbieniec

Cisza w łowisku

0
792

Zastosowanie tłumików do celów łowieckich nie tylko ogranicza ryzyko uszkodzenia słuchu, ale również minimalizuje płomień wystrzału i tym samym umożliwia dokładniejszą obserwację celu oraz analizę reakcji zwierzyny.

Jak wygląda kwestia posiadania tego sprzętu w polskich realiach prawnych? I dlaczego przepisy są nieprecyzyjne?

Pewien niemiecki leśnik napisał podanie z prośbą o wydanie zezwole­nia na zakup sztucera i tłumika huku. Jak uzasadnił, zobowiązany jest do polowania, a w związku z przebytym i potwier­dzonym klinicznie urazem słuchu powinien unikać dalszych szkód wywołanych hałasem. Z tej przy­czyny lekarz polecił zastosowanie tłumika.

Jak można się było spodziewać, urzędnicy odrzucili wniosek. W ich opinii licencję na zakup tłumika wydaje się w wyjątkowych przypad­kach, natomiast huk wystrzału można wystarczająco zredukować dzięki aktywnym słuchawkom.

W tej sytuacji zainteresowany wniósł skargę do sądu administracyj­nego, powołując się przy tym na prze­pisy BHP oraz na fakt, że tłumiki pozostają dostępne dla myśliwych we Francji, w Anglii, Szkocji i krajach skandynawskich. Sąd administracyjny rozpatrzył sprawę i przyznawszy rację leśniczemu, zobowiązał pozwany organ do wydania żądanego pozwole­nia na broń.

Historia ta dowodzi, że nie tylko w Polsce tłumik dźwięku zamonto­wany na broni palnej w powszechnej świadomości kojarzy się z gangste­rami lub kłusownikami. Znikoma część społeczeństwa (niestety również myśliwych) zdaje sobie sprawę z tego, jak działa to urządzenie oraz jakie jest jego przeznaczenie. Zacznijmy więc od początku. […]

Cały tekst w czerwcowym numerze “Łowca Polskiego”

Michał Budzyński / Temat miesiąca.

Reklama