fot. iStock

Czarny baran

0
48

Nie brak „fachowców”, którzy dążą do delegalizacji PZŁ, by promować swoje interesy i zrealizować wizję komercyjnego łowiectwa.

W wakacje mieliśmy okazję poznać poglądy „łowiec­kiego celebryty” Jerzego Golbiaka, który zyskał to miano między innymi za sprawą artykułów praso­wych opisujących go jako organizatora „tajnych” polowań dla Bronisława Komorowskiego, który w czasie piasto­wania urzędu Prezydenta RP wstydził się swojej pasji i ukrywał ją przed społe­czeństwem i mediami.

Jerzy Golbiak jeszcze niedawno był praktycznie nikomu nieznanym myśli­wym. Tak naprawdę jest rolnikiem gospodarującym w 100-hektarowym gospodarstwie rolnym, właścicielem Biura Polowań Niwa, a także kilku punktów skupu zwierzyny na Podlasiu oraz przetwórni dziczyzny. Zapewne te biznesy sprawiają, że przedsta­wiany jest jako „zawodowy myśliwy”. Ostatnio stał się również „fachow­cem” do spraw łowiectwa i doradza Sławomirowi Izdebskiemu, który jest przewodniczącym OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Nazwa tego związku może niektórym czytelnikom sugerować, że jest to część znanej i szanowanej organizacji, co nie jest prawdą, ale chyba taki był cel tego sprytnego kamuflażu.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, ale moim zdaniem jest bardzo praw­dopodobne, że to właśnie rady Jerzego Golbiaka sprawiły, że przewodniczący Izdebski publicznie znieważa nasz związek i nawołuje do delegaliza­cji PZŁ. Dyskusja z „argumentami” przewodniczącego pozostawia tak naprawdę tylko jedno wyjście – pozew sądowy, który w imieniu naszej organi­zacji złożył ZG PZŁ. […]

Bogdan Bronowski / fot. iStock, Rafał Łapiński

rl_5b7473