fot. Rafał Łapiński

Czyste pudło to mit

0
528

Choć rogacz nie jest oczywiście tak twardy na strzał jak choćby byk daniela, to przecież zdarza się, że po niezbyt precyzyjnym strzale bywa trudny do odnalezienia. W takiej sytuacji bez dobrego posokowca ani rusz.

Nadchodzi wreszcie z dawna wyczeki­wana chwila – pora­nek pierwszego dnia sezonu. Okazuje się jednak, że wypatrzone przez nas kozły zapa­dają się pod ziemię. Kolejne wyj­ścia nie kończą się oczekiwanym spotkaniem. Kiedy wreszcie święty Eustachy krzyżuje nasze ścieżki z wymarzonym myłkusem albo medalowym łownym rogaczem, niekiedy do głosu dochodzą emocje.

– Czyste pudło – usłyszałem od kolegi, kiedy przyszedłem do niego na miejsce zestrzału. – Nie ma farby ani ścinki. Rogacz uszedł bez szwanku w stronę łąk.

Jak wiadomo, kontrola to wyższa forma zaufania. Postanowiłem spraw­dzić zestrzał ze swoim posokowcem, który 400 metrów dalej odszukał zga­słego już kozła. Kula kalibu .222 Rem. uszkodziła wątrobę.

Podkreślmy jednak, że nawet tak doświadczonemu myśliwemu jak mój kolega udzieliły się emocje związane ze spotkaniem ciekawego selekta. Nie zapamiętał dokładnie miejsca, w któ­rym stał zwierz w momencie odda­nia strzału, ani trasy jego ucieczki i, gdyby nie pies, zapewne nigdy by go nie odnalazł. Dlatego przed oddaniem strzału starajmy się …(…)

Cały tekst w majowym numerze “Łowca Polskiego”

Marcin Kunikowski

Reklama