fot. pixabay.com

Druga runda

0
47

Przeciwnicy łowiectwa w Szko­cji nie składają broni w swoich atakach na tamtejszych myśli­wych.

Po niedawnej porażce w kwestii zakazu kopiowania ogonów „zieloni” postawili sobie za cel wprowadzenie zakazu sprzedaży i stosowania elek­trycznych obroży treningowych, uznając je za kolejny przykład „niehumanitar­nego i bestialskiego podejścia myśliwych do zwierząt”. Niestety, do sporu udało się im wciągnąć brytyjski Kennel Club (najstarszą organizację kynologiczną na świecie) oraz swój szkocki odpo­wiednik – Scottish Kennel Club, które w szkockim parlamencie przeprowa­dziły serię prezentacji i spotkań mają­cych na celu uzasadnienie wniosku.

– Jesteśmy przekonani, że jakiekol­wiek niewłaściwe wykorzystanie tego rodzaju urządzeń ze szkodą dla zwierząt jest wystarczająco chronione przez obo­wiązujące przepisy o ochronie zwie­rząt – powiedział dr Colin Shedden, kierujący szkockim oddziałem Brytyj­skiego Stowarzyszenie dla Łowiectwa i Ochrony Środowiska, podkreślając przy tym, że 60 proc. członków tej organizacji to właściciele psów. – Nie ma wystarczających dowodów nauko­wych potwierdzających, że stosowanie tego rodzaju urządzeń zagraża psom i ma dla nich jakiekolwiek negatywne skutki, o ile stosowane są one zgodnie z zaleceniami i we właściwych oko­licznościach – dodał, przypominając, że elektryczne obroże stanowią sku­teczne i bezpieczne narzędzie szkole­nia, znajdując szczególne zastosowanie przy „psach z problemami”, z którymi trudno poradzić sobie w tradycyjnym szkoleniu.

Wprawdzie termin ostatecznego gło­sowania w tej sprawie nie został jeszcze wyznaczony, ale już teraz znane jest stanowisko szkockiego rządu, który nie zgadza się na wprowadzenie całkowi­tego zakazu, nie wykluczając, że w przy­szłości możliwe jest ograniczenie kręgu uprawnionych do korzystania z tego rodzaju urządzeń do weterynarzy oraz części trenerów.

Łukasz Kołakowski