fot. Andrzej Wierzbieniec

Dyskretny urok nadlufki

0
173

Ktoś, kto chciałby ocenić Merkla 303 w takich kategoriach, jak ciętość, pokrycie, wyważenie, praca mechanizmu spustowego, niezawodność i wykończenie, musiałby w każdej z nich wystawić noty najwyższe. Nic dziwnego, że broń od niemal stu lat znajduje się w czołówce najlepszych śrutówek.

Najtańszą nadlufką na naszym rynku jest turecki Uzkon. Strzelba kosztuje nieco ponad 1,4 tys. złotych. Nieco więcej kosztuje broń rosyjska. Klasyczny bok wło­ski to wydatek rzędu 4 tys. złotych. Za mniej niż 10 tys. złotych możemy już dostać markowy model Beretty czy Browninga, który posłuży przez parę pokoleń. Ale czym jest ta kwota przy Merklu 303E? Za nowego trzeba zapłacić prawie 97 tys. złotych. Co decyduje o tak olbrzymiej różnicy cenowej? Czy taki wydatek ma sens? Dlaczego broń opracowana w latach dwudziestych ubiegłego wieku wciąż jest uważana za elitarną?

Broń władców świata

Aby odpowiedzieć na tak posta­wione pytania, trzeba zacząć od histo­rii niemieckiej firmy. W 1898 roku trzech utalentowanych braci: Albert Oskar, Karl Paul i Gerhard, zało­żyło firmę Merkel. Siedzibą zakładu było miasto Suhl w Turyngii. Trady­cje rusznikarzy z Suhl sięgają pięciuset lat. Pierwsze zapisy dotyczące wytwarzania broni w Suhl pocho­dzą z 1535 roku! Obecnie w mieście funkcjonuje wspaniałe muzeum broni palnej i sztuki rusznikarskiej. Bez­sprzecznie warto je odwiedzić, tym bardziej że na tablicach poglądowych można odnaleźć historię najlepszych manufaktur czy fabryk.

Po pierwszej wojnie światowej firma straciła wiele rynków zagranicz­nych. Sytuacja zaczęła się zmieniać po 1924 roku. […]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Marek Czerwiński