fot. Alamy.

Dzicze problemy

0
40

W skutecznym zarządzaniu populacją dzików najważniejsze jest właściwe oszacowanie liczebności oraz określenie struktury płci, ponieważ nasze błędy skutkować będą zaniżeniem przyrostu, a tym samym zwiększeniem populacji.

Afrykański pomór świń dotarł do naszego kraju w 2014 roku. Z dnia na dzień myśliwi stali się kozłami ofiarnymi, bo to ponoć za naszą przyczyną dzików w Polsce było za dużo. Wszyscy mieli świado­mość, że zaraza będzie się rozprze­strzeniać, dlatego minister środowi­ska – w imieniu Skarbu Państwa, czyli właściciela zwierząt w stanie wolnym – nakazał nam redukcję populacji czarnego zwierza.

W lutym bieżącego roku Lasy Państwowe dostały polecenie wyko­nania korekty wieloletnich planów łowieckich. Celem tego działania był odgórny nakaz zmniejszenia popula­cji dzików w całym kraju, co bezpo­średnio wynika ze strategii zwalczania afrykańskiego pomoru świń. Mamy doprowadzić populację na terenie całego kraju do zagęszczenia na pozio­mie jednego dzika na 1000 ha!

W ostatnich dziesięcioleciach polowanie na dziki stało się naszym ulubionym zajęciem. Liczebność czar­nego zwierza stale rosła, a to dzięki opiece „specjalistów”, którzy dopro­wadzili do perfekcji metody hodow­lane, koncentrujące się głównie na rygorystycznym oszczędzaniu osobni­ków żeńskich. Nie możemy zapo­mnieć, że naszym sprzymierzeńcem byli również leśnicy, którzy podcho­dzili do dzika z wielką atencją. Tym­czasem wzrost liczebności dzików generował coraz częstsze konflikty z rolnikami – każdego roku wzrastał poziom wypłacanych odszkodowań. Widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, spora część kół łowieckich zwiększała odstrzał, pozostając jed­nak w zgodzie z wypracowanymi „zasadami”, zaburzając strukturę płciową. […]

Cały tekst w czerwcowym wydaniu “Łowca Polskiego”

Bartłomiej Popczyk / fot. Alamy.