Dziczyzna na stół

0
120

Polacy wciąż nie doceniają najzdrowszego i najsmaczniejszego z mięs. 

O propagowaniu dziczyzny rozmawiamy z Romanem Milerem, prezesem Gobarto Dziczyzna, a jednocześnie pasjonatem kuchni myśliwskiej oraz prezesem KŁ „Srebrny Rogacz”

Od trzydziestu lat zachęcamy Polaków do jedzenia darów naszych lasów. Ale gdzie można dostać dobrą dziczyznę?

– Najlepszą podaje się u mnie w domu. A teraz już całkiem serio: na początku wyjaśnijmy sobie, czym jest „dobra dziczyzna”. W tym przypadku ważny jest nie tylko surowiec, ale również umiejętności kucharza. Dziczyzna różni się od mięsa zwierząt hodowlanych, co sprawia, że sposób jej przygotowania wymaga odpowiedniej wiedzy.

Nasza rma dostarcza mięso do renomowanych restauracji, które w swoim menu oferują dania z dziczyzny. Można ją również znaleźć w hurtowniach Gobarto i Makton w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Lublinie, Radomiu, Gdańsku oraz Wałbrzychu. Od jesieni będziemy obecni w kilku dużych sieciach handlowych.

Czy dziczyzna ma szanse wrócić na polskie stoły?

– Oczywiście! Jest to mięso o wyjątkowym smaku. Już teraz bardzo często podaje się ją podczas różnych uroczystości, na przykład w święta. Chcemy jednak, żeby ten rodzaj mięsa gościł na polskich stołach również na co dzień. Dlatego prowadzimy działania, które mają na celu rozprawienie się z mitami dotyczącymi dziczyzny. Potrzebna jest również promocja, która rzecz jasna wiąże się ze znacznymi kosztami!

Zmiany w prawie łowieckim i afrykański pomór świń mają bardzo duży wpływ na działalność kół i myśliwych. Czy w tak ciężkiej sytuacji będzie nas stać na promocję?

– Rzeczywiście – łowiectwo się zmienia i to może mieć istotny wpływ na finanse kół. Dlatego kluczowe znaczenie ma silny partner, który może zapłacić dobrą cenę za odstawioną zwierzynę. Pamiętajmy, że to właśnie ona stanowi główne źródło finansowania gospodarki łowieckiej prowadzonej przez koła.

A jakie wyzwania stawia rynek dla producentów dziczyzny w Polsce?

– Konsumentami dzików, jeleni i saren są głównie myśliwi i ich rodziny. Pora poszerzyć ten krąg. Wyzwaniem są również obawy i uprzedzenia, jakie za sprawą medialnych napaści na łowiectwo narosły wokół mięsa dzikich zwierząt. Niektórzy stronią od dziczyzny, bo boją się chorób odzwierzęcych. Tymczasem dziczyzna, zanim tra na rynek, jest laboratoryjnie badana, tak jak każde inne mięso. Nie ma więc żadnego zagrożenia. Mało tego: badania potwierdzają, że to w istocie najzdrowsze z mięs! Uważam, że mądra kampania edukacyjna pozwoli to wszystkim uzmysłowić.

Nie ukrywam, że największym problemem – w dużej mierze od nas niezależnym – jest występowanie
na terenie kraju wirusa ASF. To wielkie wyzwanie dla całej branży.

Czy kwestia ASF przełoży się tylko na spadek cen?

– Przede wszystkim ASF negatywnie wpływa na wizerunek branży. Pojawia się wiele głosów, że dziki winne są temu, że ASF rozprzestrzenia się w naszym kraju. Tymczasem w przypadku trzody chlewnej dziki są tylko rezerwuarem tego wirusa, ale nie wektorem przenoszenia, którym między innymi jest człowiek. ASF wśród dzików występuje tylko we wschodniej Polsce, co udowadnia, że dziki mają bardzo ograniczony wpływ na roznoszenie tego wirusa. Prawdziwym problemem jest brak dobrych praktyk w hodowli świń i niestosowanie przez hodowców zasad bioasekuracji.

Wpływ ASF na rynek dziczyzny widać po cenie dzika, która bardzo spadła. Krajowe zakłady mają problem ze zbyciem towaru. Co powoduje, że zapasy rosną, a cena jest obniżana i bardzo trudno powiedzieć, jak sytuacja będzie wyglądać za kilka miesięcy.

Co zatem możemy zrobić, żeby tym wyzwaniom sprostać?

– Jeśli chodzi o edukację społeczeństwa, Gobarto Dziczyzna prowadzi obecnie kampanię informacyjną dotyczącą tego, czym faktycznie jest dziczyzna i jakie są jej walory zdrowotne. Weszliśmy w nowy segment, czyli w przetwórstwo. We wrześniu planujemy wprowadzić do sieci handlowych serię „Kuchnia myśliwska”. Wśród produktów, które jesienią pojawią się na sklepowych półkach, będą m.in. wędliny z dziczyzny. Jednocześnie będziemy dalej rozwijać skup. Jesteśmy polską firmą i chcielibyśmy zwiększyć sprzedaż naszych produktów na krajowym rynku.

Nasze łowiska są zasobne. Niestety duża część dziczyzny w postaci tusz w skórze eksportowana jest na rynki zachodnioeuropejskie. Chciałbym, żeby Polacy docenili zdrowy i naturalny produkt i żeby nasze hasło – „Polska dziczyzna na polskie stoły” – stało się faktem.

Rozmawiał Andrzej Chojnowski