fot. Shutterstock

Dzik bez pośrednika

0
340

Stworzenie możliwości sprzedaży bezpośredniej tusz zwierząt łownych przez koła łowieckie pozwala nam nie tylko podreperować ich budżety. To znakomita sposobność do promocji dziczyzny, a przez to łowiectwa. Szkoda nie skorzystać!

Od ponad 30 lat obo­wiązuje w Polsce gospodarka rynkowa, a dopiero teraz koła łowieckie mogą w pełni z tego dobrodziejstwa skorzystać. Za cza­sów Polskiej Rzeczpospolitej Ludo­wej w zakresie łowiectwa obowią­zywała ustawa z 17 czerwca 1959 r. o hodowli, ochronie zwierząt łow­nych i prawie łowieckim. Kluczowy w kwestii obrotu zwierzyną był art. 27, który w ust. 3 nakazywał zbywanie zwierzyny ubitej wyłącz­nie przedsiębiorstwom i instytu­cjom wyznaczonym przez ówczesnego ministra leśnictwa i przemysłu drzewnego. W czasie obowiązywa­nia tej ustawy minister ów wydał dwa zarządzenia regulujące tę kwe­stię.

Najpierw w uprzywilejowanej pozycji znalazły się Przedsiębior­stwa Leśnej Produkcji Niedrzewnej „Las” oraz Spółdzielnia „Jedność Łowiecka”, a od połowy lat 70. XX wieku wyłącznie Zjednocze­nie Produkcji Leśnej „Las”. Mimo że ust. 4 tegoż artykułu pozwalał na odstąpienie upolowanej zwie­rzyny myśliwemu, który ją pozyskał, zasady określone przez wspomnia­nego ministra nakazywały dzierżaw­com i zarządcom obwodów łowiec­kich przekazywanie do punktów skupu wszystkich łosi, jeleni byków i łań, 80% jeleni cieląt, danieli cie­ląt, saren i dzików oraz 60% zajęcy. Można więc przyjąć, że …(…)

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Antoni Nowicki

Reklama