fot. Shutterstock

Dzik w prawdziwkach

0
426

Są krainy w Europie, które z powodów kulturowych i historycznych trudno przypisać jednej tylko nacji, choć przecież posiadają określoną przynależność państwową.

Dziś chciałbym jeszcze raz wspomnieć o jednej z nich – ukraińskim Zakarpaciu – na wstępie przypominając, że jedzą tam niezwykle smaczną dziczyznę.

Zakarpacie, najbardziej na zachód wysunięty kra­niec dzisiejszej Ukrainy, to zarazem kraina histo­ryczna zwana Rusią Zakarpacką albo też Rusią Węgierską, gdyż przez tysiąc lat należała do Korony Świę­tego Stefana, czyli Królestwa Węgier. To zarazem jedyne miejsce, w którym ludność słowiańska pochodzenia rusińskiego zamieszkuje od wie­ków tereny na południe od Kar­pat i od tychże wieków jest na tych ziemiach niezaprzeczalnie najlicz­niejsza. Nie wdając się tu w zawiłe rozważania na temat współczesnej tożsamości ukraińskiej (nie wszyst­kie plemiona ruskich górali przyznają się w stu procentach do ukraińskiego etosu), zauważyć należy, że po upadku Austro-Węgier, z mocy postanowień traktatu w Trianon, Ruś Zakarpacką ze znanych tylko Francuzom powo­dów przyłączono do Czechosłowacji, potem ziemie te zajęła Armia Czer­wona, a po upadku Sowietów stały się częścią republiki Ukrainy.

Co jednak dla tej opowieści najważniejsze, historia sprawiła, że gotują tam cudownie, łącząc w garnkach różne tradycje. Zatem zjemy na Zakarpaciu to wszystko, co wszędzie na Ukrainie, np. barszcz czy też wareniki, a niemal wszędzie – a więc nie tylko tam, gdzie mieszkają Madziarzy – dostaniemy … […]

Cały tekst w marcowym numerze “Łowca Polskiego”

Robert Makłowicz / Kuchnia myśliwska.

Reklama