Dziki na torach

0
78

Dokarmianie to modne hasło, które często pojawia się w wypowiedziach przeciwników polowania. Więk­szość z nich uważa, że myśliwi wysypują karmę by zwabić zwierzynę na strzał. 

We wrześniu ubiegłego roku, po dwóch latach budowy, otwarto nową linię kolejową, łączącą centrum Gdań­ska z jego zachodnimi rubieżami i lot­niskiem im. Lecha Wałęsy. Od chwili uruchomienia tej trasy bardzo często dochodziło do wypadków z udziałem zwierzyny.

– Takie kolizje to nie tylko wiel­kie straty dla naszej firmy – mówi Tomasz Konopacki, rzecznik pra­sowy Pomorskiej Kolei Metropolital­nej, właściciela linii kolejowej – ale też, co najważniejsze, duże niebez­pieczeństwo dla naszych pasażerów. Pociągi poruszają się z prędko­ścią od 70 do 120 km/h i kursują średnio co 15 minut.
Nietrudno sobie wyobrazić skutki zderzenia z dużym odyńcem.

Dlatego budując torowisko, które w kilku miejscach przebiega przez lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, na osiemna­stokilometrowym odcinku postawi­liśmy płoty oraz wybudowaliśmy 11 przepustów i przejść dla zwierzyny. Dziki potrafią jednak pokonać każdą przeszkodę.

Na pomoc pomorskim kolejarzom przyszli myśliwi z Koła Łowieckiego „Tur” z Gdańska, przez których obwód przebiega większość trasy. Liczbę kolizji poważnie ograniczyli, zakładając pasy zaporowe. Koszty zakupu kukurydzy sfinansowała Pomorska Kolej Metropolitalna.

Wacław Matysek