fot. Michael Migos

Egzamin na polowaniu

0
346

Od dwóch lat nie wolno nam przeprowadzać konkursów dzikarzy w zagrodach. Co prawda możemy oceniać nasze czworonogi podczas łowów, ale nie rozwiązuje to problemu przygotowywania ich do konfrontacji z niebezpiecznym odyńcem.

Dzięki „zagrodowym” dzikom młode psy mogły zobaczyć z bliska prawdziwego czarnego zwierza, choćby przez płot. Miały też okazję – w kontrolowanych warunkach – zapoznać się z jego wielkością, szybkością i siłą. Dzięki temu doświadczeniu psy popełniały mniej błędów w trakcie polowania. Ponadto pracujące w dziczej zagrodzie młode dzikarze szkolono do poszukiwania wyłącznie czarnej zwierzyny, co zdecydowanie usprawniało łowy.

Korzyści z zagrody

Pamiętam wiele psów, które dzięki kontaktowi z dzikami w zagrodzie uniknęły poważnych wypadków w łowisku. Przytoczę dwa najbardziej typowe przypadki. Roczny jamnik, który wykazywał wielką waleczność i chęć konfrontacji z dzikiem, został w końcu wpuszczony do zagrody przez właściciela. Natychmiast przystąpił do frontalnego ataku na dużą lochę, która jednym energicznym ruchem gwizdu posłała go w powietrze. Na szczęście psiak wylądował w babrzysku i zaraz po wygrzebaniu się z błota ponownie ruszył do ataku, jednak tym razem zachowywał bezpieczny dystans. Gdyby taka sytuacja wydarzyła się podczas polowania, gdyby z podobną brawurą jamnik zaatakował „dzikiego” dzika, to niestety ta przygoda mogłaby się zakończyć dla niego tragicznie. Można zatem powiedzieć, że nauczka w zagrodzie uratowała mu życie.

Inny typowy przypadek dotyczy gończego słowackiego, który … […]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Andrzej Wilczopolski

Reklama