fot. Shutterstock

Gonić króliczka

1
465

Króliki wyskakują spod ziemi jak armatnie kule. Wybiegają z jednego okna i po chwili wpadają do drugiego.

Przeskakują z jednej strony miedzy na drugą. Raptem jeden czmycha w bok i kipi przez pastwisko. Teraz wszystko zależy od refleksu i celności myśliwego.

Królik europejski, zwany też dzikim królikiem, mimo ujmującej powierzchowności nie zawsze przez człowieka darzony jest sympatią. Występuje niemal w całej Europie i prawie wszędzie stanowi problem. Spory problem. Przeklinają go wszyscy: od właścicieli przydomowych ogródków, przez drogowców, budowlańców, architektów, po farmerów uprawiających wielkie połacie ziemi.

Króliki dają się we znaki nie tylko na polach, łąkach czy terenach wiejskich. Sporo jest ich w miastach. Bywa, że zagospodarowane rondo u zbiegu kilku ulic zmienia się w króliczą kolonię, a plac zabaw dla dzieci przypomina wykopaliska. Nory, zupełnie takie same jak ta, do której wpadła Alicja w książce Lewisa Carolla, mogą sięgać na głębokość około 3 metrów i oprócz głównego wejścia mają kilka okien o średnicy od 15 do 30 cm. Taka konstrukcja to zagrożenie dla nasypów kolejowych, dróg, cmentarzy, wałów przeciwpowodziowych, boisk, placów zabaw, budów.

Królicza nora ma formę kompleksu połączonych ze sobą podziemnych korytarzy i komór oraz zapasowych wyjść. Jeśli dodać do tego, że króliki żyją w koloniach, to łatwo sobie wyobrazić, że …(…)

Cały tekst w kwietniowym numerze “Łowca Polskiego”

Katarzyna Lewańska-Tukaj

Reklama