il. Edward Lutczyn

Imieniny Huberta

0
296

Co za prezent dla wnuków przygotował dziadek z okazji święta myśliwych? Które z atrakcji hubertusa najbardziej przypadły dzieciom do gustu? I jakie dary lasu uznały za najbardziej smakowite?

Listopad – liść opadł, jak mawiała babcia i miała rację, bo opadły już prawie wszystkie. Ola i Hubert zdążyli sporo z nich zebrać i nakleić na kartki z bloku technicznego tak, że powstał ciekawy album. Liście osu­szyli, przymocowali i opisali, a Ola pod każdym narysowała drzewo, z którego pochodzi. Materiały do swo­jego albumu zbierali nie tylko w lesie, ale też w parku niedaleko domu, kiedy wracali ze szkoły. Teraz jechali do dziadka i babci, do leśniczówki i oprócz albumu wieźli pracowi­cie zebrane kasztany. Cała klasa Oli pomagała zbierać zapasy na zimę dla dzików i jeleni. Dzieci opowiadały kolegom i koleżankom, że fajnie jest pomagać zwierzętom i obiecały poka­zać zdjęcia z wykładania karmy.

– Tato, przecież nie ma śniegu, to po co dziadek wozi do paśników siano, buraki i kukurydzę? – Huber­towi zimowe dokarmianie kojarzyło się z czasami, kiedy był młodszy i jechali na saniach z workami siana, zboża i pękami liściarki.

– Pewnie, że zwierzęta znajdą sobie pożywienie, jeśli nie ma śniegu i dużego mrozu – tłumaczył chłopcu tata. – Jednak najczęściej idą tam, gdzie najłatwiej, czyli na pola. Dlatego dokarmia się je w lesie, żeby w nim zostały. Smaczniejsze są ziarna kuku­rydzy, buraki czy kasztany niż liście rzepaku. Jeśli będzie się dokarmiać w odpowiedni sposób, zwierzyna nie będzie wychodziła na pola i nie narobi szkód. Przypomnij sobie, jak jeździ­liście z dziadkiem zabezpieczać pola. Pamiętasz, jak były zbuchtowane? […]

Cały tekst we listopadowym numerze “Łowca Polskiego”

Katarzyna Lewańska-Tukaj / Opowiadanie

Reklama