fot. Shutterstock

Inwazja kleszczy

0
36

Jesteśmy w stanie wojny od początku istnienia naszego gatunku. Prowadzimy nie­kończącą się walką z niewidocznym przeciwnikiem: armiami patogenów i pasożytów. Kiedy tylko udaje się nam opracować nowe sposoby na prze­trwanie i powstrzymanie ich, musimy stawić czoła coraz bardziej złożo­nym i pomysłowym metodom ataku. Zdołaliśmy je przetrwać – od czarnej śmierci po hiszpańską grypę – jednak od początku XXI wieku obserwujemy coraz częstsze ataki.

W ostatnich 17 latach walczyliśmy z wirusami SARS, Ebola i MERS, a ostat­nio z tajemniczym wirusem przenoszo­nym przez komary. Choroby te wydają się pojawiać znikąd i stanowią coraz poważniejsze wyzwanie. Cechą wspólną tych ataków jest to, że wirusy prawie zawsze pochodzą od zwierząt, a klu­czową rolę w międzygatunkowej trans­misji pełnią kleszcze.

Ze względu na ich nawyki żywie­niowe te niepozorne pajęczaki można opisać jako żywe strzykawki. Większość kleszczy przechodzi przez trzy etapy swojego życia i na każdym etapie karmi się innym gospodarzem, po drodze zbie­rając w swoich posiłkach najprzeróż­niejsze drobnoustroje. Kleszcze można znaleźć na każdym kontynencie, w tym w lodowatej Arktyce. Ta kombinacja wszechobecności i zły nawyk gromadze­nia patogennych drobnoustrojów czyni z kleszczy jedne z najniebezpieczniej­szych wektorów na planecie.

Dopiero od niedawna zdajemy sobie sprawę, jak bardzo kleszcze wpływają na nasze zdrowie – niesławna cho­roba z Lyme została formalnie opisana w 1975 roku. Dziś lista mikroorga­nizmów występujących w kleszczach rośnie i z każdym rokiem odkrywane są nowe gatunki przenoszonych przez nie patogenów, w tym bakterii, wirusów i pierwotniaków, wywołujących między innymi boreliozę, riketsjozę, babeszjozę, krymsko-kongijską gorączkę krwo­toczną i wiele innych mniej znanych, choć nie mniej niebezpiecznych chorób.

Nadeszła wiosna, a wraz z nią wzmo­żona aktywność kleszczy. Są wszech­obecne, niebezpieczne i coraz częściej wchodzą z nami w kontakt. Naukowcy przypominają, że najskuteczniejszą formą walki z zagrożeniem jest pre­wencja. Myśliwi, ich rodziny oraz psy myśliwskie należą do pierwszej grupy ryzyka – warto o tym pamiętać i odpo­wiednio się zabezpieczać.

Aleksander Taras  / fot. Shutterstock.