fot. Katarzyna Lewańska-Tukaj

Karuzela z grzywaczami

0
192

Nazywają go gołębiem leśnym, bo jego siedliskiem są obrzeża lasów i pól. Populacja tego gatunku w Europie Środkowej wzrasta i liczona jest obecnie w milionach sztuk. Polowanie na grzywacze jest ciekawe, a dziczyzna tych gołębi – niezwykle smaczna.

Jeden z kolegów, polujący w warszawskim kole, zagad­nął, czy nie przyjechałbym do niego na grzywacze. Pierw­szą reakcją było zdziwienie. Przecież na grzywacze poluje się sporadycznie, podczas łowów na kuropatwy i kaczki – pomyślałem.

– U nas w obwodzie, nieopodal Konstancina, to jeden z głównych gatunków łownych – wyjaśnił kolega. – Mamy w kole kilku specjalistów, którzy w sezonie strzelają po kilka­dziesiąt sztuk!

Zaproszenie przyjąłem i od tamtego czasu na gołę­bie poluję równie chętnie, jak na kaczki czy bażanty. Strzał do grzywacza nie jest łatwy, a łowy niejednokrotnie wyma­gają wiele wysiłku. Warto jednak podjąć trud – w opinii doświad­czonych kucharzy rosół z grzywa­cza nie ma sobie równych, a gołąb duszony w winie lub śmietanie to danie godne królewskiego stołu.

Najważniejsze rozpoznanie

Na grzywacze można polować na kilka sposobów. Jedni lubią wycze­kiwać na nie przy liniach energetycz­nych, na których ptaki te przesiadują podczas przerw w żerowaniu. Drudzy oczekują ich na żerowiskach i trasach przelotu, a bardziej wtajemniczeni polują przy użyciu bałwanków. Każdy ze sposobów jest dobry i skuteczny, lecz aby odnieść sukces, w każdym przypadku trzeba odpowiedniego przygotowania.

Najważniejszym elementem polo­wania jest …[…]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Wacław Matysek / fot. Katarzyna Lewańska-Tukaj