fot. iStock

Kierowcy też płacą

0
320

Hiszpański parlament znoweli­zował prawo o bezpieczeństwie drogowym. Ważna zmiana dotyczy kwestii odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku wypad­ków z udziałem zwierzyny.

Jest ona bezpośrednim wynikiem wyroku Sądu Najwyższego, znoszącego obowiązek dzierżawców i właścicieli obszarów łowieckich zapewnienia „rygorystycznej staranności” w eliminowaniu zagroże­nia w ruchu drogowym przez zwierzynę – w wielu wypadkach sprowadzało się to do całkowitego, niekiedy wielostop­niowego grodzenia obszarów położo­nych w pobliżu dróg oraz pociągało za sobą obowiązek kosztownego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej.

W myśl nowego prawa odpowie­dzialność odszkodowawcza zostaje rozciągnięta na kierowców, zgodnie z zasadą, że za spowodowanie wypadku odpowiada przede wszystkim kierowca. Nie oznacza to, że myśliwi zostali zwolnieni z odpowiedzialności. Prawo wskazuje, że właściciele i dzierżawcy łowisk wciąż będą współodpowie­dzialni za szkody w sytuacjach, gdy do wypadku dojdzie w czasie, kiedy organizowane są polowania pędzone oraz gdy ewentualne uszkodzenia ogrodzeń i zabezpieczeń umożliwiające zwierzynie migrację poza obszar łowi­ska nie zostaną naprawione w rozsąd­nym terminie.

Według badań przeprowadzonych przez stowarzyszenia kierowców AEA (Automovilistas Europeos Asociados), od 2011 do 2014 roku w Hiszpanii było 1015 wypadków z ofiarami śmiertelnymi wśród ludzi – w 2011 roku – 177 wypadków, w 2012 roku – 257, w 2013 roku – 304, w 2014 roku – 277, co daje średnie tempo wzrostu 20 proc. rocznie. Najpoważ­niejszym zagrożeniem są dziki odpo­wiedzialne za 61 proc. ofiar, następnie sarny (17 proc.) i jelenie (8 proc.), przy czym zdecydowana większość wypad­ków przypada na okres od listopada do lutego.

Niechlubnej liście przewodzą Kastylia i Leόn (331 wypadków), Galicja (141 wypadków) i Andaluzja (100 wypadków), a więc te wspól­noty autonomiczne, gdzie występuje największy udział obszarów, na których prowadzona jest gospodarka łowiecka. W Hiszpanii znajduje się około 30 tys. łowisk o łącznej powierzchni niewiele ponad 40 milionów hektarów, co odpo­wiada 77 proc. ogólnej powierzchni kraju.

Jan Bocheński / fot. iStock.

Reklama