fot. Rafał Łapiński

Klejnot kniei

0
172

Można mieć na rozkładzie medalowe łowne byki i orężne odyńce, ale gładko wypudlić pierwszego samodzielnie przywabionego jarząbka.

Polowaniu na niezwykle ostrożnego kniejotka towarzyszą szczególnie intensywne emocje. Bogatym doświadczeniem z tych łowów dzieli się z naszymi czytelnikami Rafał Łapiński, świetny myśliwy i fotograf.

Mgła zawisła między pniami starych świer­ków, dziuplastych osik i żałobnych brzóz niczym wielka pajęczyna. Czarne olchy ustawiły się szpalerem – jak żołnie­rze – nad brzegiem płynącego pośród omszałych głazów strumyka. Słońce złotymi strzałami przebijało korony drzew i sięgało podłoża usianego war­stwą butwiejącego listowia. W lesie panowała cisza tak ogromna, że dało się słyszeć odgłos spadającej kropli rosy. W taki poranek, opisany w opo­wiadaniu z tomu „A było to w kniei”, Leopold Pac-Pomarnacki, wyśmienity myśliwy, wytrawny prozaik, a przy tym leśnik i ornitolog, wyruszył do łowiska, by zapolować na jarząbka.

Przesuwał się krok za krokiem, cicho niczym zjawa, co chwila zatrzy­mując się i nasłuchując, czy w pobliżu nie rozlegnie się furkot skrzydeł zrywającego się do lotu kogutka. Na próżno! Tylko ruda wiewiórka, siedząca na brodatej za sprawą poro­stów gałęzi starego świerka, cmo­kała gniewnie na widok myśliwego. Znużony usiadł na zwalonym pniu. Wysoko, w koronie krzywo rosnącej sosny dokazywały dwie sikorki czu­batki. Z zadumy wyrwał go szelest, a gdy obrócił głowę, w odległości kil­kunastu metrów dostrzegł żerującego kogutka jarząbka.

„Szarordzawe plamki wyraźnie zdobiły jego pierś, a w chwilach zacie­kawienia czy podniecenia na małej główce ptaka stroszył się pochylony do tyłu czubek – zanotował Pac-Po­marnacki. – W pewnym momencie kogucik zerwał się z głuchym burk­nięciem i usiadł na poziomej gałęzi odległej osiki. I wtedy gdzieś z oddali doleciał wysoki, przenikliwy, zakoń­czony krótkim trelem gwizd wabiącego ptaka. […]

Cały tekst we wrześniowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Marzec / fot. Rafał Łapiński.

Reklama