fot. Shutterstock

Komu posokowca

0
810

Bywa, że po kilku niefortunnych strzałach pechowy nemrod wpada na pomysł, aby kupić sobie posokowca.

Liczy, że w razie problemów kilka razy do roku wyciągnie swego czworonoga z kojca i wypuści na sfarbowany trop, a pies bez problemu odnajdzie postrzałka. Nie ukrywajmy – nic z tego nie będzie.

Nie każdy posiada naturalne umiejętności niezbędne, by prowadzić psa myśliwskiego. A trzeba wiedzieć, że do pracy z posokowcem predysponują nas zupełnie inne cechy niż na przykład do przewodzenia sforze terierów. Dlatego zanim podejmiemy decyzję o kupnie posokowca, zastanówmy się, czy zdarzyło nam się przedkładać obserwację pracy psów ponad przyjemność samego polowania.

Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy jesteśmy w stanie zaakceptować naturalne „niedogodności” związane z posiadaniem czworonoga (gdy wszyscy celebrują pokot, przewodnik posokowca nadal przeciera młodniki w poszukiwaniu postrzałków). To nie wszystko! Czy będziemy w stanie powściągnąć swoje emocje i pozwolimy spokojnie pracować psu, który w całkowitym skupieniu od 20 minut kluczy w jednym miejscu, starając się rozwikłać zawiłość tropu? Wreszcie: czy warunki życiowe pozwalają nam na utrzymywanie psa, któremu należy zapewnić odpowiednią przestrzeń życiową, karmę oraz opiekę weterynaryjną? Jeżeli na te pytania możemy odpowiedzieć „tak”, pozostaje jeszcze jedno, chyba najważniejsze, pytanie: czy będziemy w stanie poświęcić swój czas na pracę z psem? […]

Cały tekst w majowym numerze “Łowca Polskiego”

Marcin Kunikowski / Kynologia.