Królewskie łowy

0
236

W dawnych czasach prasa, nie tylko myśliwska, rozpisywała się o królewskich strzałach i wielkich pokotach.

Dzisiaj pseudoekolodzy oburzają się na wieść o polowaniu na bażanty, gdzie kilkunastu myśliwych strzela 500 kogutów. W dawnych czasach pojedynczy myśliwy na polowaniu strącał 200 kaczek. Prasa, nie tylko myśliwska, rozpisywała się o królewskich strzałach i wielkich pokotach.

Alfons XIII (1886–1941), król Hiszpanii, należał do najlep­szych strzelb Europy, zwłaszcza w strzałach do pędzonych kuropatw. W 1905 roku w San Sebastian podczas konkursu strzelania, gdzie zamiast rzut­ków wykorzystywano gołębie, wygrał nagrodę przez siebie samego wyzna­czoną. Król ubił 23 z 24 gołębi, drugi na pudle ustrzelił 22 gołębie.

Alfons XIII został królem w momen­cie swych narodzin, ponieważ przy­szedł na świat po śmierci ojca. Przez pierwszych 16 lat jako regentka rzą­dziła w jego imieniu matka, Maria Krystyna, siostra arcyksięcia Karola Stefana z Żywca. W 1906 roku poślubił księżniczkę Wiktorię Euge­nię Battenberg, najmłodszą wnuczkę królowej Wielkiej Brytanii Wiktorii i chrześniaczkę cesarzowej Francuzów Eugenii.

21 października 1907 roku kró­lowa Krystyna odwiedziła swego brata w Żywcu. Witali ją: brama tryumfalna, arcyksiążęca rodzina, przedstawiciele władz i delegacja mieszczan w pięknych żywieckich strojach. Wizytę królowej Krystyny w Żywcu upamiętnia tablica umieszczona w nowym zamku.

W polskiej prasie łowieckiej możemy znaleźć wzmianki o polowaniach syna Alfonsa XIII, choć nie nagłaśniano zbytnio jego pobytów w Polsce – kon­kretnie w Łańcucie, gdzie przebywał kilka dni w lipcu 1936 roku w gościnie u Alfreda Potockiego, polując na rogacze w Julinie, sławnym z pięknego pałacyku myśliwskiego.

Część relacji z królewskich łowów trafiała jednak do czytelników – jak choćby relacja w „Łowcu Polskim” z 1906 roku opisująca polowanie w zwierzyńcu Springe koło Hanoweru, którego właścicielem był cesarz nie­miecki Wilhelm II. Był to park dla dzi­ków, w którym praktykowano również łowy z oszczepem. […]

Cały tekst w majowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Załęski