fot. Shutterstcok

Krwisty vegeburger

0
508

Hipokryzja przeciwników łowiectwa – objawia­jąca się z jednej strony nienawiścią do myśli­wych i niechęcią do miłośników mięsnej diety, a z drugiej niesłabnącym upodobaniem do skórzanej tapicerki meblowej i samochodowej (nie wspominając o butach, paskach, torebkach, rękawiczkach i pozosta­łych elementów galanterii skórzanej) – wciąż znajduje kolejne wcielenia.

Kto ma okazję przeglądać kolorowe pisma, z pew­nością zaobserwował ostatnio pewien trend w deko­racji wnętrz objawiający się wykorzystaniem zmodyfi­kowanej koncepcji trofeum łowieckiego. Liczne grono współczesnych dekoratorów wnętrz, zapewne w odpo­wiedzi na zapotrzebowanie, dekoruje ściany współ­czesnych apartamentów i domów zmodyfikowanymi trofeami. Nad kominkami, w korytarzach i w salonach wiszą medaliony jeleni wystrugane z drewna, uplecione z wełny, a nawet odlewane ze szkła bądź wyspawane ze stali.

Trudno tłumaczyć tę „ekologiczną” koncepcję. Z całą pewnością wpisują się w nią jednak analogiczne trendy upodobań kulinarnych. W każdym większym mieście bez trudu znajdziemy miejsca serwujące wegań­skie steki i burgery, cieszące się niesłabnącą popularno­ścią „zielonych” konsumentów. Najnowszym krzykiem mody tego rodzaju kuchni są krwawe burgery, przyrzą­dzane w taki sposób, by imitować krwiście przygoto­wany pierwowzór. Wystarczy, że do mieszanki zmielo­nej soczewicy i pozostałych składników wegańskiego burgera dodamy świeże buraki… Buraczano-krwiste burgery bez wyrzutów sumienia? Myśliwi raczej nie skorzystają z tej oferty.

(PE) / Magazyn.