fot. Andres Kolarik

Lisy na wybiegu

0
758

Węglarz, krzyżak, płomień – tak w naszej gwarze określa się ubarwienie przecher. Ich futra to surowiec na w pełni ekologiczne kreacje. W Salzburgu podczas targów łowieckich co roku organizuje się pokazy takiej mody. Najwyższa pora, by skorzystać z doświadczeń austriackich kolegów.

Parafrazując klasyka, można by powiedzieć, że jako społeczeństwo doskonale wiemy, czym jest materiał ekologiczny, a przynajmniej wiedzieliśmy to do niedawna. Każdy rozsądnie myślący człowiek powinien się przecież zgodzić z opinią, że to, co dla środowiska przyjazne, powinno być biodegradowalne. Problem w tym, że rozsądnie myślący dla świętego spokoju ustępują aktywistom, którzy z jednej strony (jak najbardziej słusznie!) walczą o zakaz stosowania pla­stikowych słomek do napojów, które z czasem trafiają do mórz i oceanów, zamieniając je w śmietnik, z dru­giej zaś nawołują, by nie kupować futer naturalnych, tylko sztuczne (i te nazywają ekologicznymi, co w moim przekonaniu jest szczytem hipokry­zji). Fakt, że do ich wytworzenia wykorzystuje się produkty ropopo­chodne, nie ma tu żadnego znaczenia. Nikt nie zwraca również uwagi na tak „błahą” kwestię jak to, że sztuczne futra rozkładać się będą do końca świata i jeden dzień dłużej, zamienia­jąc w jedno wielkie wysypisko pla­netę, którą aktywiści podobno chro­nią. Krótko mówiąc: obłuda w czystej postaci. ­

W tej sytuacji jako myśliwi musimy stosować starożytną mak­symę sapere aude, czyli „miej odwagę być mądrym”, i wbrew pseudoeko­logom promować to, co …[…]

Cały tekst w styczniowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Szalaty / Nowości.

Reklama