fot. GettyImages

Łowczyni jeleni

0
267

Charlie Blance, 20-letnia dziennikarka, porzuciła karierę w mediach dla odległej szkockiej wyspy zamieszkanej przez zaledwie 22 osoby. Aby zapełnić lodówkę, Charlie musi polować. Ale nie zamieniłaby swojego niekonwencjonalnego życia na wielkomiejskie wygody.

Uczęszczała do szkoły w Perth w Szkocji, a następnie studiowała politologię w Perth College of the Highlands and Islands. Od dziecka interesowała się bronią. Niechęć do miejskiego stylu życia sprawiła, że dziś realizuje się jako łowczyni. Pracuje w rezerwacie przyrody na wyspie Rum, 20 mil od zachodniego wybrzeża Szkocji. Co roku musi zrealizować plan odstrzału, wynoszący 20 sztuk jeleni. Po strzale tuszę przewozi się na kucyku do chłodni. Następnie trafia ona na ląd, gdzie po dokonaniu rozbioru przez rzeźnika jest sprzedawana.

Jak przyznaje Charlie Blance, ludzie często oburzają się, gdy słyszą, że ekolodzy pracujący w parkach narodowych strzelają do jeleni. Podkreśla, że krytycy nie zdają sobie sprawy z tego, że zabicie kilku sztuk oszczędza wiele, wiele więcej.

– Jeśli nie utrzymamy populacji zwierzyny na właści­wym poziomie, wybuchną epidemie, które zdziesiątkują jelenie – wyjaśnia. Zapytana o wolne chwile, odpowiada z uśmiechem: – Nie mamy pubu, ale mamy centrum spo­łecznościowe, gdzie ludzie często spotykają się przy piwie, by wymienić myśli.

Czujemy się w obowiązku odnotować (z pewnym żalem), że znaczna część zespołu redakcyjnego tego mie­sięcznika wybrała inną drogę niż Charlie, zamieniając łowiectwo na dziennikarstwo.

(PS)