Łowiectwo zobowiązuje

0
268

Wystarczy odwiedzić którąkolwiek z poważnych imprez targowych, by przekonać się, że myśliwy to człowiek, który rozumie przyrodę i zna jej twarde prawa. Mało tego: łowca to ktoś, kto potrafi posługiwać się „mową” zwierzyny, czego dowód dają na scenie członkowie Klubu Wabiarzy Zwierzyny PZŁ.

Łączę się w bólu z kolegami, którym zapobiegliwe małżonki zabierają wio­sną całą wypłatę, by lekkomyślnie nie przepuścili jej na targach łowiec­kich. Ja takich problemów nie mam, gdyż wybranek mojego serca cechuje się tolerancją i wyrozumiałością. Cóż zrobić? Wybierałam jak dla siebie…

Zatem już teraz szykuję się do odwiedzenia „Hubertus Expo” w Warszawie, cie­sząc się nie tylko na zapoznanie się z nowościami, ale przede wszystkim na spotkanie z dawno niewidzianymi znajomymi (bo wbrew pozorom życie poza profilami spo­łecznościowymi jednak istnieje). Targi są w naszym środowisku bez wątpienia wiel­kim wydarzeniem towarzyskim. To właśnie zwróciło moją uwagę, gdy dwa lata temu odwiedziłam je po raz pierwszy. Zobaczyłam wtedy ludzi ogarniętych jedną pasją, przyjaznych, otwartych, po prostu fajnych. Spodobało mi się, że starannie przygoto­wali się do imprezy, a świadczył o tym choćby elegancki ubiór z myśliwskimi akcen­tami. W ten sposób wspaniale promowali łowiectwo, pokazując, że nie kończy się ono na samym polowaniu. Z kronikarskiego obowiązku muszę jednak odnotować, że zdarzają się wyjątki. Pewnego razu podczas targów natrafiłam na kolegę ubranego w… dres. […]

Cały tekst w lutowym numerze “Łowca Polskiego”

Joanna Głogowska / Blondynka na łowach.