fot. Andrzej Wierzbieniec

Majówka z dzikiem

0
262

To bardzo smakowita tradycja – myśliwi okręgu siedleckiego każdego roku pod koniec maja spotykają się w Woli Gułow­skiej, by razem ze swymi przyjaciółmi i sympatykami łowiectwa kosztować wyśmienitych potraw z dziczyzny. W tym roku podano aż 12 pieczonych dzików, serwowano też aromatyczną zawiesistą grochówkę.

Uczta dla ciała to jednak nie wszystko. Atrakcją imprezy był kon­cert Reprezentacyjnego Zespołu Muzyki Myśliwskiej PZŁ pod dyrekcją Mieczysława Leśniczaka oraz… folk­lorystycznego zespołu podwórkowego.

Wśród zaproszonych gości byli par­lamentarzyści, przedstawiciele władz rządowych oraz samorządowych z wicewojewodą lubelskim Robertem Gmitruczukiem. W trakcie uroczysto­ści sztandar otrzymało Koło Łowiec­kie „Orzeł” z Garwolina. Myśliwi podarowali proboszczowi parafii w Kotuniu, a jednocześnie kapela­nowi myśliwych z okręgu siedleckiego ks. Markowi Antonowiczowi odno­wioną chorągiew procesyjną z 1930 roku. Na jej rewersie wyhaftowano nazwiska ofiarodawców oraz wizeru­nek świętego Huberta.

Wręczono odznaczenia. Zło­mem uhonorowano Marka Bienia­rza, a odznaką „50 lat członkostwa w PZŁ” – Kazimierza Cąkalę. Odznaki „Za zasługi dla łowiectwa” otrzy­mali Wojciech Cichocki i Karol Sto­sio, natomiast medale „Za toleran­cję” – Teresa Szamańska, Katarzyna Bajerowska, Anna Cieślak i Zofia Kędziorek.

– Życzę, żeby święty Hubert zawsze wam błogosławił, a ekolodzy omijali was z daleka – powiedział w trakcie spotkania starosta łukowski Dariusz Szustek.

– Żeby polować, najpierw trzeba hodować – dodał ks. Marek Antonowicz.

Pomysłodawcą majówek w Woli Gułowskiej jest wieloletni prezes ORŁ w Siedlcach Adam Stępniak. Choć wspomina, że czas już przejść na eme­ryturę, nikt z bywalców tej wspaniałej imprezy nie wierzy, że mógłby ten nie­fortunny pomysł zrealizować.

Andrzej Wierzbieniec / Kronika związku.