fot. Shutterstock

Medalion z koliby

0
164

Lektura menu z karpackiej koliby dostarczyła wrażeń niemal równie intensywnych co lektura prozy Józefa Rotha o zmierzchu monarchii Habsburgów.

Filet z sarniny w sosie z jagód podprawionym miodem to danie ze wszech miar godne polecenia, podobnie jak literatura piewcy Europy Środkowej!

Wielka jest siła stereotypów, choć 
na szczęście je również można przezwyciężyć. Statystyczny Polak nie jest już w oczach statystycznego Niemca wiecznie pijanym osobnikiem, zajmującym się głównie kradzieżą samochodów, jednak zdaje się wciąż jeszcze widziany oczyma polskiej duszy Ukrainiec to ktoś jedzący wyłącznie barszcz, kaszę i słoninę. Powiadam Wam, że taka wizja to bzdura, na Ukrainie je się wybornie, również dziczyznę w intrygujących postaciach.

Jeśli gdzieś ostatnimi laty bywam regularnie, wyjąwszy Chorwację,
 w której pomieszkuję, to na Ukrainie właśnie. Zatem odwiedziwszy Odessę, Kijów, Winnicę, Lwów, Zakarpacie, Pokucie, Podole, Wołyń i Huculszczyznę stwierdzam, że nasze pojęcie
 o tym, co tam się jada, najczęściej kompletnie mija się z rzeczywistością. Po pierwsze to wielki, a zatem bardzo zróżnicowany kraj. Nad Morzem Czarnym ochoczo wcinają mule i chersońskie ostrygi, a w Karpatach mamałygę.

To naprawdę kilka różnych wizualnie 
i kulinarnie światów, choć oczywiście bez trudu da się opisać kulinarne klamry, wspólne dla całego terytorium i spinające je jak kościec, klamry kuli- narne rzecz jasna. Miłość do barszczu i sała są bezdyskusyjne, stąd też stereotyp, że tylko to i nic więcej.

Kilka dni temu wróciłem
 ze Lwowa, a choć pogoda była wyjątkowo podła, pokręciłem się tam 
po okolicy. Odwiedziłem … […]

Cały tekst w czerwcowym numerze “Łowca Polskiego”

Robert Makłowicz

Reklama