Miejcie nadzieję

0
385

To my jesteśmy dziś niezastąpionym elementem stabilizacji przyrodniczej i populacyjnej, bez nas jedno i drugie rozchwiałoby się i rozregulowało z fatalnymi konsekwencjami w przyszłości.

Chińczycy, chcąc kogoś przekląć, życzyli mu ponoć: „Obyś żył w ciekawych czasach”. I czasy takie nastały dla nas, polskich myśliwych. Wynika to jednak nie z klątwy, lecz z trendów i ten­dencji skrajnych, wynoszących na piedestał i idealizujących róż­nego rodzaju fanatyczne formy ekoterroru i zwierzolubstwa, które przywiał do naszego kraju „wiatr zachodnich trendów”. Staliśmy się z urzędu wro­gami, których należy zwalczać wszelkimi możliwymi środkami, bez żadnych skrupułów czy zahamowań. Za pomocą manipulacji, kłamstw i przekłamań odmalowuje się nas jako bezwzględnych i sadystycznych zbójców.

Taka postawa stała się modna, a co gorzej, pomaga w walce o wyborcze głosy. W tej sytuacji nie dziwi fakt, że część polityków myśliwych schowała głowy w piasek albo odcina się od swojego łowieckiego życia. Kręgosłupy w polityce zawsze były miękkie. Ale źle, że często wynikiem takich kalkulacji jest legislacja. Kiepska lub po prostu szkodliwa legislacja. A to już niemały kłopot.

I dziś właśnie znaleźliśmy się w takim bardzo mało wygodnym położeniu. Z jednej strony, jesteśmy ofiarą ataku, z drugiej, spanikowani politycy zafun­dowali nam ustawodawstwo, które jest niczym za ciasna i krępująca zbroja. Z trzeciej, chyba sami trochę spanikowaliśmy i daliśmy się wewnętrznie poróż­nić, co może być wykorzystane tylko na naszą niekorzyść. Czy to jest jednak sytuacja bez wyjścia? […]

Cały tekst w marcowym numerze “Łowca Polskiego”

Bartosz Jóźwiak