fot. Rafał Łapiński

Mistrzowie wabienia

0
817

Ponad 30 lisów na pokocie to efekt XIV Mistrzostwa PZŁ w Wabieniu Drapieżników, które odbyły się w połowie lutego w okręgu kieleckim.

Najlepszym wabiarzem okazał się Artur Czajecki, który upolował aż osiem przecher.

Przechytrzyć rudzielca to nie lada sztuka. Oczywiście można na niego polować ze sztucerem, ale największą satysfakcję daje zwabienie na dystans strzału śrutowego. Takie polowanie uczy nie tylko cierpliwości, ale przede wszystkim znajomości zachowania zwierzyny i umiejętności maskowania się. Jak podkreśla Jarosław Mikołajczyk, łowczy okręgowy z Kielc i organizator tegorocznych mistrzostw, polowanie z wabikiem stanowi jedną z najskutecz­niejszych form redukcji drapieżników, a co za tym idzie korzystnie wpływa na polepszenie warunków bytowania zwierzyny drobnej.

W tym roku do rywalizacji o tytuł najlepszego wabiarza stanęło 17 myśliwych z różnych stron kraju. Polowali oni w 18 obwodach nale­żących do 12 kół i OHZ. Pogoda nie rozpieszczała myśliwych, a brak śniegu utrudniał polowanie. Mimo silnego wiatru i padającego deszczu po dwóch dniach na pokocie ułożono 32 lisy i jedną kamionkę. Bywały mistrzostwa, podczas których strze­lano ponad 80 przecher, ale zazna­czyć trzeba, że w kieleckich łowiskach populacja lisa jest mocno ograni­czana, co widać po wysokich stanach zajęcy, kuropatw i bażantów.

XIV Mistrzostwa PZŁ w Wabieniu Drapieżników wygrał Artur Czajecki, który strzelił osiem lisów (w tym trzy liszki). Na drugim stopniu podium stanął Michał Szczerba – upolował o jednego lisa (psa) mniej. Trzecie miejsce zajął Mirosław Mikołajczyk, który do pokotu dołożył pięć lisów (w tym dwie liszki) i kamionkę.

Zwycięzca należy do KŁ „Diana” z Chrzanowa. Jak mówi, polowanie na wab przedkłada ponad wszystkie. Oprócz drapieżników wabi byki, roga­cze, dziki, kaczki i gęsi.

– W szlachetnej sztuce wabienia chodzi przede wszystkim o emocje, strzał nie jest najważniejszy – pod­kreśla. – Podczas mistrzostw zdarzyło się, że jeden z rudzielców podbiegł do mnie na wyciągnięcie ręki! Udało mi się również zrobić dublet do prze­cher, które przyszły z różnych stron obwodu. Cieszę się, że z ośmiu upo­lowanych przeze mnie lisów cztery to sztuki medalowe. Dwie czaszki wyceniono wstępnie na złoty i dwie na srebrny medal.

Wacław Matysek

Reklama