fot. GettyImages

Myśliwi sojusznikiem zwierzyny

0
267

Prezes Afrykańskiego Stowarzy­szenia Zawodowych Myśli­wych, Etiopczyk Jason Rous­sos, zabrał głos w sprawie związku polowania dla trofeów z ochroną zagrożonych gatunków.

„Istnieje ogromna presja ze strony grup lobbingowych w krajach roz­winiętych, aby zakazać polowań dla trofeów w Afryce – napisał na stronie afrykańskiego portalu poświęconego ochronie zwierzyny. – Czy oburze­nie byłoby podobne, gdyby rolnicy w Wielkiej Brytanii mieli do czynie­nia z atakującymi ludzi krokodylami, grasującymi wokół ich hodowli bydła lwami czy słoniami tratującymi ludzi i niszczącymi uprawy?”

Jason Roussos podkreśla, że ten, kto nigdy nie był w Afryce bądź poprzestał na zwiedzeniu parków narodowych, nigdy nie zrozumie prawdziwego powodu, dla którego cenna przyroda Afryki jest w takim niebezpieczeństwie. Ktoś taki nie prze­kona się bowiem, jakim wyzwaniom ubodzy mieszkańcy Czarnego Lądu muszą sprostać, aby wyżywić rodziny. Nie pozna też zatrważającej skali kłusownictwa.

Polowanie dla trofeów – dowodzi Jason Roussos – to element aktyw­nego zarządzania populacjami zwie­rzyny. I choć ktoś może nie rozumieć motywacji myśliwych, to należy przede wszystkim zwracać uwagę na pozytywne skutki tych komer­cyjnych łowów. Pieniądze uzyskane z tytułu odstrzałów pozwalają zapła­cić za szkody, dziczyzna przekazy­wana jest potrzebującym, a popula­cje zwierzyny nie ulegają zbytniemu uszczupleniu.

Czy jest inna droga? Roussos podaje przykład Etiopii. W 1993 r. zabroniono tam polowania na słonie. Tropikalne lasy deszczowe w regio­nie Gurafarda zamieszkiwała wtedy populacja około 3000 słoni, z któ­rych strzelano od 10 do 15 rocz­nie. W ciągu 10 lat po wprowadze­niu zakazu po lesie tropikalnym nie pozostał ślad, a słonie i tak zostały z czasem wybite przez kłusowników. Roussos konkluduje, że ten scenariusz będzie się powtarzał po ewentualnym wprowadzeniu w Afryce całkowitego zakazu polowań lub wywozu trofeów.

(PS)

Reklama