Myśliwski portret Kossaka

0
107

Do najbardziej udanych przedstawień patrona myśliwych należy z pewnością obraz Jerzego Kossaka zatytułowany „Widzenie św. Huberta”. Na Międzynarodowej Wystawie Łowieckiej w Berlinie w 1937 r. praca ta została wyróżniona złotym medalem.

Gończe, podkuliwszy ogony, skupiają się wokół jeźdźca dosiadającego siwego konia. Myśliwy opuścił kuszę i w zdumieniu patrzy przed siebie. W głębi lasu, między pniami potężnych świerków uka­zuje się biały jeleń z promienieją­cym krzyżem między tykami wieńca. Obraz jest rozświetlony, kusi barwami i widać, że pędzel prowadziła ręka natchnionego artysty.

Jerzy Kossak (1886–1955) to naj­starszy syn Wojciecha Kossaka i Marii z domu Kisielnickiej, herbu Topór. Brat poetki i dramatopisarki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i pisarki Magdaleny Samozwaniec. Wnuk Juliusza Kossaka. Ukończył Gimna­zjum św. Jacka w Krakowie, następ­nie Szkołę Kadetów. Nie przejawiał jednak chęci do dalszej nauki i nie podjął studiów na uczelni artystycz­nej. Malarstwa uczył się pod okiem ojca, w krakowskiej „Kossakówce”, willi kupionej jeszcze przez dziadka. Nie mógł sobie wymarzyć lepszej aka­demii sztuk pięknych! Od początku swojej drogi artystycznej Coco, tak bowiem zwano Jerzego w domu, zdradzał duży talent. Dziadek Juliusz, widząc próbki jego prac, mówił do Wojciecha: „Zobaczysz, że on nas obu jeszcze zakasuje jako malarz”.

Jerzy naśladował ojca. Wybie­rał te same tematy, niekiedy nawet kopiował jego obrazy, a i tytułował je podobnie. Szybko udowodnił, że jest godnym kontynuatorem dzieła Kossaków, malując sceny z powsta­nia listopadowego, I wojny światowej (wziął w niej udział, służąc na fron­cie włoskim w randze porucznika pułku ułanów austriackich) i bata­lii 1920 r. Nieobca mu była również tematyka folklorystyczna, malował wesela krakowskie i góralskie. Duży popyt znalazł liryczny cykl obrazów z motywem konia, ułana i dziew­czyny. Na obrazach główni aktorzy stoją u płotu, przy studni lub przed domem, a wokół pysznią się malwy lub słoneczniki. Wyczuwa się bli­skie rozstanie, gdyż wojak wyjeżdża na front… […]

Cały tekst w lipcowym numerze “Łowca Polskiego”

Piotr Załęski