fot. Rafał Łapiński

Myśliwskie przyjemności

0
29

Wbrew temu co twierdzą nasi przeciwnicy, przyjemność znajdujemy nie w zabijaniu a w polowaniu. To subtelna różnica!

Zielony aktywista często rzuca w eter pytanie: A cóż to za frajda z siedzenia kilka metrów nad ziemią w budzie zbitej z desek? Szczególnie w środku nocy, czekając na dziki! Odpowiedź nie jest prosta i każdy myśliwy będzie miał inną. Niby można złapać oddech od cywilizacji, coś tam sobie prze­myśleć w spokoju. Widoki takie sobie, a cała sztuka sprowadza się do dylematu: wyjdą – nie wyjdą. W obwodach, gdzie dzików strzela się dużo, nawet takich dylematów nie ma, bo że wyjdą, to pewne. Pytanie tylko, o której i czy na strzał?

Tymczasem prawda o łowach jest inna i nie zaczyna się na ambonie ani na niej nie kończy. Wielu myśliwych rzadko siada na ambonach. Polują na dziki, włócząc się po polach w świetle księżyca. Przeciętny i nie do końca nawiedzony zielony aktywista zaczyna wtedy w tym „spacerze” widzieć klimat „romantico”. Jednak szybko dorzuca, że to wciąż niesprawiedliwe, bo karabin, luneta…

Przenosimy się zatem do zimowej puszczy. Pracujące luzem w kopnym śniegu łajki właśnie zgłosiły zwierza. Pilnując wiatru, zabiegamy przez naloty, by po kilku chwilach, zziajani, stanąć oko w oko z osadzonym odyńcem. Emocje są tak wielkie, że każdy z nas wstrzymuje powietrze, czekając na dalszą część opowieści, widząc każdy szczegół tej sceny oczyma wyobraźni. Czyżby za tę przyjemność chcieli nas zlinczować? […]

Cały tekst w sierpniowym numerze “Łowca Polskiego”

Paweł Biliński / fot. Rafał Łapiński

Nie patrzę na rogacze przez szkła lornetki – oglądam je z odległości kilkunastu kroków. I to jest ta przyjemność, dla której poluję W środku dnia w dziennej ostoi można upolować rogacza! Trzeba tylko wejść tak, żeby go nie spłoszyć, zająć dobre stanowisko, z dobrym wiatrem i zawabić kombinacją pisku koźlęcia z przestrachem kozy Dla wielbicieli polowań na rogacze prawdziwa uczta rozpoczyna się na przełomie lipca i sierpnia. W chłodniejsze dni – choć ostatnio jest ich niewiele w tym czasie – można polować od świtu do zmroku Dla prawdziwego myśliwego przyjemność tkwi w polowaniu, a nie w zabijaniu, i dlatego nie interesuje mnie, ile rogaczy w sezonie ustrzelił mój kolega. Ciekawi mnie tylko, jakie to były sztuki i (najważniejsze) jak je upolował