Myśliwskie święto w Kozłówce

0
76

Jubileusz PZŁ świętowano w urokliwej scenerii zespołu pałacowo-parkowego Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. 

W ten sposób zainaugurowano Lubelskie Dni Kultury Łowieckiej – imprezę, która w zamiarze organizatorów ma się odbywać rokrocznie. W kaplicy pałacowej odprawiono uroczystą mszę świętą – celebrował ją biskup lubelski ks. prof. Józef Wróbel. W czasie ofiarowania myśliwi złożyli na ołtarzu dar lasu. Był nim mocny łowny rogacz. Otwarcie wystawy łowieckiej połączono z posadzeniem świerka – jego nasiona poświęcił Ojciec Święty Benedykt XVI.

Na ekspozycji czynnej do 30 listopada można zobaczyć odlew najmocniejszych parostków rogacza strzelonego w Polsce oraz replikę vice rekordu kraju – trofea te zdobyto w zasobnych w zwierzynę łowiskach lubelszczyzny. Na ścianach rozmieszczono także wieńce jeleni i oręża dzików– na ich widok mocno bije serce każdego łowcy. Całości dopełniają czaszki drapieżników i piękna skóra wilka, strzelonego wiele lat temu.

Wielbicieli białej broni zainteresują zabytkowe kordelasy. Oko cieszą także te współczesne – oryginalne i starannie wykonane. Wytwarza je kilku myśliwych z Lubelszczyzny. W gablotach rozmieszczono medale wybite z okazji jubileuszy kół myśliwskich i pamiątkowe znaczki.

W programie imprezy znalazły się: koncert sygnałów i muzyki myśliwskiej, pokazy sokolnicze i psów ras myśliwskich. Najbardziej zasłużonym myśliwym wręczono odznaczenia.

Uczestników imprezy poczęstowano potrawami z dziczyzny – koła łowieckie i lubelscy restauratorzy przygotowali menu, którego nie powstydziłby się najbardziej wytworny lokal gastronomiczny. Podano aromatyczną grochówkę na sarninie, smakowity gulasz z dzika i tradycyjny bigos myśliwski. W ciągu niespełna trzech godzin wydano ponad dwa tysiące dań, co niezbicie dowodzi, że kuchnia myśliwska może znakomicie promować nasze wspólne hobby.

Frekwencja była znakomita, a liczba osób niezwiązanych z łowiectwem, które zawitały do Kozłówki, świadczy o potrzebie podejmowania tego rodzaju inicjatyw w przyszłości. Stanowią one doskonałą okazję do kreowania pozytywnego wizerunku łowiectwa.

Marian Flis